Olej kokosowy to bez wątpienia produkt, który w swojej kuchni ma każdy amator zdrowego stylu życia, sportowiec lub weganin. Jego cudowne właściwości znają wszyscy. Czy daliśmy się jednak nabić w butelkę?

Na początku lata Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne opublikowało raport dotyczący tłuszczu kokosowego. Naukowcy zwracają uwagę na ilość zawartych w nim kwasów nasyconych, a jest ich aż 82 procent – to więcej niż w maśle! Może być to powodem podwyższonego poziomu cholesterolu lub chorób układu sercowo-naczyniowego. Olej kokosowy zyskał olbrzymie grono fanów dzięki sławie tłuszczu odpowiedniego dla osób będących na diecie – zawiera trójglicerydy średniołańcuchowe (MCT) przyśpieszające metabolizm. Jednak olej dostępny w sklepach ma ich zaledwie 13-15 proc.,
a taka ilość nie zapewnia wspomnianego działania.

Jak nie kokos, to co?

ATK w swoim raporcie za przykład dobrego tłuszczu podaje np. dobrze wszystkim znaną oliwę z oliwek, jednak – tak jak olej słonecznikowy – należy spożywać ją na zimno. Z kolei, ze względu na niewielką ilość kwasów nasyconych, najlepszy do smażenia ma być olej rzepakowy.

Raport amerykańskich lekarzy wzbudził kontrowersje z jeszcze jednego powodu – niezależne organizacje i blogerzy zarzucają ATK stronniczość i manipulacje. Wytykają powiązania z koncernami farmaceutycznymi np. z Bayer czy z siecią popularnych fast foodów.

Wygląda na to, że na rzetelne i obiektywne badania nad właściwościami oleju kokosowego będziemy musieli jeszcze zaczekać.