O czym myślimy, gdy wymawiamy słowo „joga”? Wyobrażamy sobie przestrzenną salę wypełnioną karimatami, po których na bosaka w różnych pozycjach siedzą, stoją, leżą i rozciągają się ludzie. Z głośników płynie spokojna muzyka, a nad wszystkim czuwa jogin lub joginka. Obraz ten jest zachodnią koncepcją jogi, która przeniknęła do naszych świadomości głębiej, niż oryginalna – związana ze skomplikowanym systemem filozofii indyjskiej, zajmującym się związkami między ciałem i umysłem. Co oznacza klasyczne pojęcie jogi? To – w dużym uproszczeniu – odpowiedni trening ciała (także przez ascezę), dyscyplina duchowa i przestrzeganie zasad etycznych. W celu zniesienia pewnych reguł związanych z intensywną praktyką rozwinięto gałąź hathajogi – w zachodnim świecie utożsamianą z zestawem ćwiczeń fizycznych i umysłowych, bez dużego nacisku na aspekt filozoficzny – czyli z tym obrazem, który pojawiał nam się przed oczami na początku. Jakie odmiany jogi (a właściwie hathajogi) spotkamy na świecie? Przedstawiamy wam 5 najdziwniejszych z nich!

Naga joga

źródło: Reuters

Naga joga znana była już w starożytności. Ostatnimi czasy stała się modna w większych metropoliach – według uczestników i prowadzących zajęcia – pomaga wyzbyć się kompleksów i osiągnąć psychiczne wyzwolenie. Ten rodzaj jogi zyskał rozgłos dzięki nowojorskiemu studiu „Bold & Naked”. Jogini, stosując metodę vinyasa, starają się, by praktykujący skupili się na swoich ruchach, całkowicie nie myśląc o nagości. Celem nagiej jogi ma być kompletna akceptacja własnego ciała i pogodzenie się z własnymi słabościami.

Beer joga

źródło: Localiiz

Jak łatwo się domyślić – podczas tego rodzaju jogi medytujemy skupiając uwagę na…butelce. Wykonując pozycję mające pomóc nam w uzyskaniu balansu, delektujemy się także smakiem trunku, który – rzecz nam znana – pozwala na jeszcze większe odprężenie.
Założyciele tej kontrowersyjnej metody po raz pierwszy zobaczyli taki rodzaj ćwiczeń na festiwalu „Burning Man”. Trend na nią opanował już hipsterski Berlin i powoli przenosi się na inne części Europy.

Joga śmiechu

źródło: The Independent

Bez wątpienia, jest to jeden z najbardziej pozytywnych rodzajów jogi. Co ważne – sporo jej placówek znajduje się w Polsce. Joga śmiechu zapewnia korzyści na 4 poziomach: zdrowotne – wzmacnia, społeczne -integruje, rozwojowe – otwiera, duchowe – uspokaja. Popularyzatorem jogi śmiechu w Polsce jest Piotr Bielski.

Joga Rave

źródło: UVic Online Academic Community

Joga i rave? Czemu nie! Trend na to osobliwe połączenie powstał w Nowym Jorku i szybko przyjął się w Londynie, krajach Ameryki Południowej a także w Rosji i krajach skandynawskich. Tego typu imprezy odbywają się także w Polsce. Na czym polega? To proste – przez półtorej godziny uczestnicy rozluźniają się na zajęciach jogi, by potem spędzić dwie godziny tańcząc do muzyki na żywo. Oczywiście, bez alkoholu i narkotyków.

Joga z kozami

źródło: Desert Paddleboards

Joga w towarzystwie kóz? Brzmi absurdalnie? W amerykańskim stanie Oregon, Lainey Morse, pomysłodawczyni, nie może narzekać na brak chętnych. Podczas jej zajęć, zadaniem kóz było tworzenie odprężającej atmosfery – zwierzaki beztrosko spacerowały między ludźmi, domagały się głaskania, a niektóre z nich ugniatały kopytkami plecy ćwiczących. Doczekamy się polskiej edycji?