Wiele z nas na pewno zauważa, że słowo „fit” zaczyna nas trochę prześladować niczym kalendarze adwentowe w supermarketach na początku listopada. To słowo stało się najmodniejsze i prawie każdy wie co to znaczy. Wszędzie gdzie nie spojrzysz tam jest – fit! Fit majonez, fit masło, fit babeczki, fit schabowy, wszystko jest teraz fit, czyli fit-srit. Mój post dziś też będzie „fit” ze względu na częstotliwość tego słowa.

Pierwsze co chciałabym napisać to oczywiście to, że nie wszędzie gdzie jest napisane „fit” to oznacza, że to prawda – zawsze patrz na skład, sama nazwa nie wystarczy! Jednak nie jest to główna myśl tego co chcę dziś napisać, to było tylko małe ostrzeżenie. Jakby nie spojrzeć prawie każdy wokół wyznaję, że jest fit. Co to tak naprawdę znaczy? Bycie fit to zdrowy styl odżywania, który nie trwa rok, pół roku czy 9 miesięcy jak ciąża. Jest to styl, w jakim prowadzisz swoje ciało od wewnątrz. To nie tak jak ze stylem ubierania – co modne to ubieram, moda na fit to jestem fit, wszyscy mają różowe włosy – mam i ja. Zupełnie nie w tym kierunku.

Wydaję mi się, że taki styl życia sprawia, że jesteśmy sprawniejsi, silniejsi, szczęśliwsi, odkrywamy swoje silne wole, słabości, granice samych siebie, cieszymy się z sukcesów, mniej chorujemy, zdrowo się odżywiamy, po prostu robimy coś dobrego dla samych siebie, nie jemy przetworzonego gówna, uprawiamy sport. ALE!
Nie róbmy tego za wszelką cenę. Wiele można zauważyć, szczególnie w czasach Instagrama, kiedy ludzie, którzy pozornie są fit – mają naprawdę kupę mięśni, włożyli w to ogromnie dużo pracy i to widać i gratuluje im z całego serca! To wydaję mi się, że po prostu przesadzają. Nie ma dnia bez treningu nawet jeśli jestem chory, nie ma dnia bez czystej michy, trening tylko na 100% bo na 50% się nie opłaca – z tego właśnie powodu napisałam pozornie, bo to mija się z celem zdrowego stylu życia.

Często właśnie takie myślenie demotywuje osoby, które chciałyby zacząć swoją przygodę – bo kiedy po 3 dniach mają gorszy dzień, który miewa każdy z nas, kiedy zrobią trening na 50% a nie na 100% to czują jakby jednak ich trening nie był wystarczający, a ja wychodzę z założenia, że liczy się każda aktywność i należy to wliczać!

Każda twoja próba jest czymś super, czymś dobrym dla Ciebie. Każdy z nas ma inny organizm, inne zapotrzebowanie, inny rozkład tłuszczu, mięśni, potrzebujemy różnych rodzajów treningów, nie mówiąc o różnej kaloryczności.Jesteś sobą.
Nie popadajmy w obsesje, nie dajmy się zwariować, nie poddawajmy się bo inni robią więcej, róbmy treningi na ile nas stać, słuchajmy organizmu, słuchajmy samych siebie, używajmy głowy – masz być szczęśliwy, bo jesteś fit, to żadna kara – sam to wybierasz.

ALEKSANDRA CHMIELEWSKA
0Wynik ogólny
Ocena czytelników 2 Głosów
7.8