Nie jesteście trochę zmęczeni tym, że każdy ma złotą radę na temat tego jak osiągnąć sukces? Jak zbudować najlepszą sylwetkę? Jak być szczęśliwym? Wszyscy mają swój przepis i coraz częściej na siłę chcą tym zarazić innych patrząc jedynie przez swój własny pryzmat? Czy rzeczywiście rygorystyczne diety, codziennie treningi do upadłego, wizja startów w zawodach i przepychanie się „wyrzeźbionymi” sylwetkami na Instagramie to jedyny sposób na szczęście?

 

Dajcie żyć po swojemu

Dzisiaj każdy jest specjalistą i motywatorem. Każdy chce zarażać dobrą energią i motywować tym, co w naszym mniemaniu jest sposobem na osiągnięcie zadowolenia. Widać na Instagramie, że dla większości to wyrzeźbione ciało, reżim treningowy i dieta. Od dłuższego czasu to stało się pewnego rodzaju memento i wpisało się do naszej świadomości dzięki całej masie „fit-gwiazd”. Praktycznie każda z nich lśniąc własnym blaskiem mówi nam, że MUSIMY być zdrowi, MUSIMY trenować i MUSIMY dbać o swoją dietę. Przyjęliśmy to za prawdę, jedyną prawdę, która dla nas samych ma być również sposobem na poprawę życia.

Pytanie czy rzeczywiście tak jest? Czy ten zalew motywacyjno-fitnessowej informacji daje nam czas realnie zastanowić się nad tym CO DLA NAS NAJWAŻNIEJSZE. Czy naprawdę poświęcanie całego swojego życia tylko pod to żeby zrzucić kilka kilogramów, wrzucić fotkę z omletem i przybić „pionę” z zawodniczką Bikini Fitness daje nam poczucie spełnienia? To pytanie, nad którymi mam wrażenie nie zastanawiamy się od dawna. Nie szukamy w sobie, a w innych metody na poczucie spełnienia.

A gdyby tak odrzucić to wszystko, skupić się na sobie przez chwilę i zadać sobie pytanie – JAK JA WIDZĘ SIEBIE I TO CO DAJE MI SZCZĘŚCIE? Sprowadzając to do jednego zdania – Zacznijmy żyć po swojemu.

Siła jest w nas

Chyba zbyt wiele czerpiemy z zasobów innych ludzi. Obserwujemy ich, myśląc, że dadzą nam przepis jak być szczęśliwym…. albo bogatym, albo co gorsza popularnym. Polegamy na tych, którzy zdobyli uznanie i przyjmujemy, że ONI WIEDZĄ CO ROBIĄ. Zaczynamy kopiować to, co oni robią. Zaczynamy robić te same zdjęcia, podobnie się na nich pokazywać, żyć pod dyktando tych, którzy w naszych oczach odnieśli sukces. Szukamy sposobu NA ZEWNĄTRZ a nie WEWNĄTRZ. A przecież to my sami jesteśmy swoją najlepszą wizytówką. Wystarczy trochę się zastanowić, odpowiedzieć sobie na pytanie – co lubię, co mnie jara, co sprawia mi przyjemność. Myślę, że odpowiedzi na takie pytanie przyjdą szybko.

A kiedy już sobie odpowiemy na te kluczowe pytania wtedy inni ludzie nie będą nam potrzebni do osiągnięcia samozadowolenia. Co więcej, taka świadomość będzie znacznie bardziej wartościowa, bo wyjdzie od nas samych, z przemyśleń i emocji, a nie z ekranu telefonu i wyphotoshopowanego zdjęcia.

Pamiętajmy, ze rzeczywistość, która widzimy na profilach to coś wykreowanego przez nas samych i to my decydujemy jak chcemy się pokazać innym. Łatwo zrozumieć, że to nie zawsze obiektywne spojrzenie na siebie samego. Ponadto, obserwując ludzi widzimy tylko to, co chcą nam pokazać, na ile „dopuszczają” nas do siebie. A jak jest naprawdę? Czy wiemy jakimi są ludźmi? Czy możemy powiedzieć o nich więcej niż to, że mają ładnego Instagrama, ładne ciało czy fajny tekst motywacyjny? Raczej nie, o ile nie znamy ich dobrze osobiście.

Dlaczego zatem oddajemy się w ich ręce i wzorujemy na tym, co do nas mówią?! Skąd tak wielkie zaufanie z naszej strony? Czy nie lepiej lepiej zrozumieć siebie i na tym budować to, co MY chcemy przekazać ludziom? Przecież mamy tyle samo do zaoferowania innym, co wszystkie te „Gwiazdy”. Wystarczy, że zdamy sobie z tego sprawę.

 

Bądź zdrowym egoistą

Jeśli Tobie samemu nie będzie dobrze ze sobą, to jak możesz sprawić, że innym będzie dobrze?! To pytanie, które kiedyś przewartościowało moje działania w życiu. Stałem się ZDROWYM EGOISTĄ, myślącym o sobie, ale nie w ten negatywny sposób, a w sposób świadomy, swoich potrzeb, wartości i zalet. Zacząłem myśleć co mogę robić dla siebie, aby było mi lepiej nie krzywdząc przy tym innych i nie patrząc na innych. Będąc centrum energii dla samego siebie.

Zatem nie myśl co zrobić, aby przypodobać się innym. Jak ich zadowolić. Pomyśl raczej o tym jak sprawić, że własną siłą, zaparciem i wiarą w siebie możesz doprowadzić do sytuacji, w której zdasz sobie sprawę, że SAM OSIĄGNĄŁEŚ to, co chciałeś. Wartość takie przemiany jest nieporównywalnie większa niż wzorowanie się na innych i kopiowanie tego z nadzieją na lepsze jutro.