Kolejne wyjście, kolejne miejsce i kolejne smaczne doświadczenie na koncie Gym Hero Life. Znów poszliśmy z Pauliną do miejsca, które nas zachwyciło i które jest niesamowicie blisko naszej redakcji. To, co nam podano do jedzenia było wyśmienite, ale przede sposób w jaki nas przyjęto i obsłużono zasługuje na największe pochwały. Chyba nie mogło być lepiej. 

BIAŁA – ZJEDZ I WYPIJ

Zjedliśmy i wypiliśmy. A może na odwrót. To klimatyczne miejsce przy ul. Francuskiej w Warszawie jest od 2 sezonów, jednak już na stałe wpisało się w klimat warszawskiej Saskiej Kępy i jedzenia na wysokim poziomie. To było oczywiste, że i my odwiedzimy Białą. Paula umówiła się z managerką i praktycznie od razu zarezerwowaliśmy termin spotkania.

Jedzenie będziemy opisywać w dalszej kolejności, i mimo, że jest chyba najważniejszym elementem restauracji, to aura jaka panuje w Białej także zasługuje na uznanie, bo tam chce się po prostu spędzać czas.

 

Jak to wygląda?

Stara kamienica przystosowana do klimatu restauracji z ogromnym ogródkiem praktycznie w samym centrum klimatycznej Saskiej Kępy. Biała mieści się w modernistycznej willi z ponad 80-letnią historią. Budynek został zaprojektowany w latach trzydziestych przez architektów Lucjana Korngolda i Piotra Łubińskiego na zlecenie rodziny Łepkowskich. Nazwa restauracji nawiązuje właśnie do tej pięknej willi.

Dużo światła. Dużo miejsca i klimat sprzyjający dobrej i ciekawej rozmowie. Każdy stolik, mimo, że podobny, to ustawiony w innym miejscu pozwala na skorzystanie z odrobiny innej przestrzeni.

Dużo zieleni i drewna. To chyba klimat, który lubi każdy i każdy się w nim czuje swobodnie. Bez nadęcia i bez spiny o to, że krzywo trzymane sztućce będą wzbudzał ogólne wzburzenie i niezadowolenie kelnerki.

Miejsce, w którym stoi Biała jest o tyle ciekawe, że pośród drzew przy ulicy każda pora roku wygląda dobrze. Lato oczywiście robi robotę, bo można wyjść na zewnątrz, jednak jesień jest równie urokliwa w otoczeniu wszędobylskich liści. Jest po prostu spokojnie i relaksująco.

 

JEDZENIE. Rzecz najważniejsza.

Wchodzimy do Białej. Witamy się z managerką, która niestety spieszy się na kolejne spotkanie. Zostajemy oddani w ręce kelnerki. W restauracji nie ma akurat praktycznie nikogo. Dostajemy sygnał, że możemy zamówić na co tylko mamy ochotę i nie możemy się ograniczać. Patrząc na Paulę zauważyłem, że te słowa nadały jej oczom błysku, który świadczy o wewnętrznym krzyku nieograniczonej radości. Usiedliśmy przy stoliku.

– To, co? Pijemy?

– A co? Na alkohol za wcześnie….

– Czyżby?

– No dobra, Kusi mnie ten drink. Spróbuje go.

Tak brzmiały pierwsze słowa, kiedy usiedliśmy przy stoliku. Kelnerka zjawiła się w mgnieniu oka. Od razu się polubiliśmy. Wiedziała, że nie jesteśmy z tych, którzy „płacą i wymagają”. Podała nam menu mówiąc o tym co poleca i czego warto spróbować. Trochę się zastanawialiśmy, mimo, że menu nie oferuje każdej kuchni świata, to po prostu każde danie brzmiało dobrze.

– Przystawka?

– Może jakaś zupka?

– Dla Pauli drink, a ja proszę lemoniadę mango i zupę dnia.

Paula dostała drinka (było po 12-tej), a dla mnie przygotowane gazpacho. Nie pytając o zupę dnia, tylko biorąc ją w ciemno nie spodziewałem się zimnej zupy. Nie jestem fanem gazpacho, ale ta była po prostu mega smaczna. Odbiegam od tego, że zupa powinna być ciepła, ale doprawienie i smak łączący pomidory z czymś słodkim były naprawdę mega ciekawe. Zjadłem do końca.

DANIE GŁÓWNE

Paula zamówiła ryżotto. Podane wyśmienicie i prosto. W smaku, podobnie.

Ja wszedłem w klasykę – domowy schabowy z kością, fasolka i puree. I nie zawiodłem się. Wydawać by się mogło, że to schaboszczak jak schaboszczak. Ale wszyscy wiemy, że spierd…. można wszystko. Ten kotlet był po prostu sztosem. Wszystko w nim było idealne, i to żadna ściema. Po prostu tak było.  Do tego ta fasolka….  I co najważniejsze – spora porcja. Byłem bardzo zadowolony.

DESER

Chyba każdy wiedział, że jak za darmo to i ocet słodki! Dlatego wzięliśmy także deser. Kelnerka (której imienia niestety nie pamiętam) od razu poleciła nam lody, a dokładniej mieszankę lodów własnej roboty. Orzechowe, porzeczkowe i śmietankowe. Czego chcieć więcej?!    

Cóż możemy napisać więcej niż to, że w Białej było wspaniale? To ogólnie chyba jedna z ciekawszych restauracji, w której da się zjeść domowo, wykwintnie i przede wszystkim dużo i smacznie. Ceny nie są wygórowane, dlatego cały układ pójścia do Białej jest totalnie FAIR DEAL.

Bardzo dziękujemy właścicielowi i managerce, a także naszej wspaniałej kelnerce i oczywiście kucharzowi za mega przyjęcie i wspaniałe kilka godzin w cudownej atmosferze.

Wam polecamy zajrzeć do Białej, zarówno do samej restauracji jak i na ich social media.

Facebook – https://www.facebook.com/bialazjedziwypij/

Instagram – https://www.instagram.com/bialazjedziwypij/

O Białej

Biała – zjedz i wypij narodziła się z miłości do architektury i dobrego jedzenia. Jest to restauracja, w której rozsmakujecie się we współczesnej kuchni polskiej. Znajduje się na warszawskiej Saskiej Kępie w awangardowej modernistycznej willi, zwanej dawniej “Białą Willą”.

W dzień zapraszamy ze znajomymi, rodzinami i dziećmi, zaś wieczorem wznoście tu toasty za wszystkich bliskich i odniesiony sukces!

Biała powstała, byście mogli tworzyć wspaniałe wspomnienia, wiwatując przy każdym kęsie i łyku.

CHODŹMY TAM - Biała, zjedz i wypij
0Wynik ogólny
Ocena czytelników 2 Głosów
9.5