Po ostatnim „wytrawnym” wyjściu stwierdziliśmy, że czas na coś słodkiego. Dlatego naszym kolejnym celem było miejsce, które zaoferuje coś pysznego, słodkiego i co najważniejsze zdrowego. Udało się trafić do idealnego miejsca – CHUDE CIACHO.

To już norma, że to Paula wyszukuje ciekawe miejsca kulinarne i mówi – CHODŹMY TAM! Już się przyzwyczaiłem do tego, że nie mam zbyt wiele do gadania w tym temacie.

GRUBE LATA słodkich knajp

Chude Ciacho jest stosunkowo świeże w Warszawie. Mimo to widać, że już cieszy się dużą popularnością. Głównie dlatego, że ich kaloryczność jest znacznie niższa niż w innych tego typu knajpach. To pewnego rodzaju znak rozpoznawczy Chudego Ciacha (jak sama nazwa wskazuje).

Widać, że właściciel ma pomysł na to jak się wyróżnić, bo temat FIT-słodkości nie jest już taki innowacyjny. Ludzie sami potrafią gotować zdrowo, znają inne tego typu miejsca, dlatego każda rzecz, która wyróżnia daną restaurację jest na wagę złota.

Każdy gryz jest mmmm

Idąc do Chudego Ciacha liczyliśmy przede wszystkim na Shake’i, z których słyną. Dużo o nich słyszeliśmy, dużo ich widzieliśmy, ale nigdy nie próbowaliśmy. Wchodząc do Chudego wiedzieliśmy, że napewno je zamówimy, jednak w międzyczasie zauważyliśmy także masę innych pyszności…

Kawa, danie główne, deser i shake. Tak wyglądało nasze menu. Chcieliśmy spróbować wszystkiego, zwłaszcza, że obsługa (która także piecze wszystkie dobroci) była tak otwarta, że sama polecała nam kolejne rzeczy.

Nie zawiedliśmy się na niczym. Wszystko czego próbował ja lub Paula kończyło się wymownym „mmmm”. Patrzyliśmy tylko na siebie z pełnymi ustami kiwając do siebie głowami.

   

Obsługa na medal

Wchodząc do Ciacha widzieliśmy tylko jedną dziewczyną, która od razu dobrze na przywitała (mamy szczęście do fajnej obsługi). Druga pracowała na kuchni i przyrządzała ciasta, które zaraz gorące miały pojawić się w gablocie.

Dziewczyna na sali nie była wcale zdziwiona tym jak wiele zamawiamy. Kiwała z uśmiechem głową wiedząc już, że wszystko będzie nam smakować. Nie czekaliśmy długo. Po chwili wjechały kawa i shake’i. Potem główne danie, a na koniec deser i jeszcze kawałeczek SUPER ciasta.

Jak się okazało na koniec, dziewczyny, która nas obsługiwały i przyrządzały jedzenie znają się ze studiów i któregoś dnia po prostu postanowiły spytać o pracę w Chudym Ciachu. Pokazały na co je stać i od zostały przyjęte. Jak widać opłaciło się, bo to co robią dla tej restauracji jest rzadko spotykane. Takie zaangażowanie, chęć budowania czegoś i dbania o klienta to naprawdę rzadki widok, zwłaszcza kiedy na kuchni i sali jest tabaka (pełne ręce roboty).

Oby więcej takich miejsc

Chude Ciacho zostaje przez nas mocno wyróżnione. Za pyszne jedzenie. Za pomysł na duże ograniczenie kaloryczne swoich potraw. Za obsługę. Za podejście. Widać, że jeśli ktoś podchodzi do biznesu z pasją i oprócz zarabiania pieniędzy chce zrobić też coś fajnego to zawsze wychodzi z tego coś wartościowego.

Znów dziękujemy za niezwykle miłe przyjęcie i opiekę. Jak widać mamy niezwykłe szczęście o świetnych miejsc i ludzi.