To, że dobre jedzenie poprawia samopoczucie, wiemy nie od dziś. Czekolada podczas „tych dni”, sushi na smutne wieczory z filmem… Ostatnie badania wykazały jednak, że bardzo konkretne produkty i składniki odpowiadają za nasze humory i nastroje.

W czasach średniowiecza ludzie wierzyli, że to, co jedzą, wpływa na ich nastrój. Jeśli zależało im na erotycznej stymulacji, sięgali po jajka, wołowinę, granaty. Środkami uspokajającymi prosto ze spiżarni były różnego rodzaju sałaty i cykoria. Kiedy więc straciliśmy ten instynkt, który wskazywał, że jedzenie może wpływać na jeden z naszych najistotniejszych narządów – mózg?

pisze dr Luisa Dillner w The Guardian.

Dzięki eksperymentom przeprowadzonym przez specjalistów z Uniwersytetu Binghamton możemy się o tym przekonać. Wykazały one, że w przypadku osób poniżej 30. roku życia, które sięgały po fast foody przynajmniej trzy razy w tygodniu, wyższe jest ryzyko wystąpienia schorzeń psychicznych. Osoby w wieku 30+ powinny spożywać większą ilość owoców – zmniejsza to lęki i stany depresyjne. Powinny także spożywać mniejszą ilość węglowodanów.

Na portalu noizz.pl czytamy:

Najzdrowsza, zarówno dla ciała, jak i umysłu, jest dieta śródziemnomorska. Jak wskazują eksperci, związek pomiędzy dietą i nastrojem jest wysoce indywidualny, ale istnieją badania, które pokazują poprawę nastroju po dwóch tygodniach od zmiany sposobu odżywiania. Gratka dla tych, którzy zajadają się owocami morza.

źródło: noizz.pl, theguardian.com