Nie da się ukryć, że to Bikini Fitness było jedną z tych kategorii, które zmieniły polski fitness sylwetkowy. To właśnie estetyka i kobiecość mające swoje miejsce na scenie sprawiły, że kilka lat temu zauważyliśmy BOOM na starty w zawodach. Ciało fitnesski bikini nie kojarzyło się już z mięśniami, żyłami i brakiem kobiecości, a z aktywnością fizyczną i pożądaniem. To wszystko szło w cudowną stronę wzrostu popularności dyscypliny, która od zawsze była hermetyczna i nie miała zbyt dobrego sportowego PR-u. Co się jednak stało, że na przestrzeni tych lat trend znów się odwraca, coraz mniej zawodników i zawodniczek startuje w zawodach a kobiety coraz bardziej przypominają „dobrą” reklamę zabiegów chirurgii estetycznej?

Zapowiadało się niezwykle atrakcyjnie…

Kilka lat temu, kiedy Bikini Fitness weszło do programu zawodów sylwetkowych, wiadome było, że jest to strzał w dziesiątkę. Nagle na zawodach zaczęli pojawiać się ludzie. Lista zawodników i zawodniczek zaczynała rosnąć. Z imprezy na imprezę przybywało coraz więcej osób chcących zmierzyć się w kategoriach fitnessowych. To nie tylko zwrot w sportach sylwetkowych, ale także nagły potężny zastrzyk finansowy dla Polskiego Kulturystyki i Fitness i Trójboju Siłowego. Legitymacja zawodnicza, wpisowe na zawody zaczęły znacząco wpływać na to jak zaczęto podchodzić ogólnie do zawodów sylwetkowych…

 

Ze szkoły na targi

Jeszcze przed BOOMem na fitness wszystkie zawody odbywały się w szkolnych salach gimnastycznych w całej Polsce. Nie było to ani ładne, ani zachęcające ani też prestiżowe. Nagle to się zmieniło. Kiedy pojawiły się pieniądze i ktoś postanowił wyjść ze szkoły do hal targowych, to nagle okazało się, że branża fitness może być intratnym biznesem.

W przeciągu kilku lat powstało kilkanaście imprez targowych, podczas których odbywały się zawody sylwetkowe – Mistrzostwa Polski, Puchar Polski, szereg imprez z serii Diamond Cup i kilka pobocznych. Listy zawodników i zawodniczek pękały w szwach, tak samo jak scena, która musiała pomieścić nawet do 50 zawodników z jednej kategorii. Wszystko szło tak, jak oczekiwaliby tego zarówno kibice jak i inwestorzy. Dziś jednak widać, że zainteresowanie zawodami spada, a wzrasta jedynie ilość zabiegów chirurgicznych stosowanych przez zawodniczki.

 

Zawodniczki, Misski czy kobiety ze „zrobionymi” ustami?

Początki Bikini Fitness z perspektywy czasu mogą wzbudzać uśmiech. To były po prostu dziewczyny, które trochę potrenowały i chciały spróbować JAK TO JEST. Były też inne zawodniczki, które kiedyś startowały w innych kategoriach, ale przeniosły się do tej bardziej kobiecej. Tak też jest do dziś. Regulamin Bikini Fitness mówi jasno, że kategoria ta ma opierać się na wdzięku, urodzie, seksapilu, poprawnie przygotowanej sylwetce i ogólnemu wrażeniu na scenie. Początki powstania tego kanonu piękna były naprawdę obiecujące, nagle odeszliśmy od postrzegania chudych modelek jako wzoru i zauważyliśmy, że wzorem kobiety może być kobieta aktywna o wysportowanym ciele.

View this post on Instagram

Schon interessant, was einige Menschen denken, wenn sie Bühnenbilder von mir sehen. 😅 In den Augen manch eines Menschen bin ich offensichtlich schon sehr maskulin 🤷🏼‍♀️ Ich sehe das natürlich vollkommen anders 🙌🏼😬 Ich muss aber dennoch dazu sagen, dass mir mein Bühnen-Ich tatsächlich auch nicht sonderlich zusagt 😂🙈 Eingefallene Wangen, markante Gesichtszüge, noch dazu wirkt man deutlich älter. Es ist ja Gott sei Dank nur für die Wettkämpfe 💪🏼 Und dafür nehme ich natürlich auch die negativen Veränderungen der letzten Wochen in Kauf. Denn die harte tägliche Arbeit kommt natürlich nur durch die Wettkampfdiät so richtig zum Vorschein 💪🏼 Aber: hundert prozentig wohl fühle ich mich mit den magischen 2-3 Kilo mehr. Zwar stark, aber dadurch nicht weniger weiblich, feminin und sexy. Klar, schon cool überall Adern zu haben, aber irgendwann ist auch wieder gut 😉 Ich würde für keinen sportlichen Ehrgeiz der Welt auch nur den geringsten Fitzel an Weiblichkeit opfern ☝🏼Das ist meine Interpretation von Weiblichkeit, trotz und gerade wegen des Bodybuildings. So viel zur häufig gestellten Frage, ob ich mal die Klasse wechseln werde. ❌ Ich bin eine Bikini durch und durch 💄👙💎👠☺️ Aber weil wir alle so unterschiedlich sind, ist es ja so toll, dass es im Bodybuilding verschiedene Klassen mit ganz unterschiedlichen Anforderungen gibt. Sowohl bei den Ladies, als auch bei den Männern. Ein soooo toller Sport 😍😍😍

A post shared by Inessa Templin IFBB Bikini (@inessaunique) on

Dzisiaj jednak ten front zmienił swój kierunek. Choć wymagania regulaminu są takie same, to jednak oczekiwania sędziów i postrzeganie „piękna” uległy zmianie. Coraz częściej widać, zarówno na scenie jak i na Instagramie zawodniczek, że podstawą do startu w zawodach jest m.in. zrobienie biustu, ust, a coraz częściej także implantów pośladków. Oczywiście nie wszystkie zawodniczki decydują się na taki ruch, ale jednak coraz większa ilość pragnie wyróżnić się nie dzięki świetnej formie sportowej, a zabiegom estetycznym.

Co można pomyśleć na ten temat, kiedy słyszysz w środowisku sędziów czy ogólnej opinii osób związanych z Bikini Fitness, że lepiej byłoby  „ZROBIĆ PIERSI” CZY „SZYBCIEJ POPRAWIĆ POŚLADKI”. Jeśli jesteś świadkiem takich rozmów to nagle zaczynasz się zastanawiać czy to rzeczywiście jeszcze sport, a jeśli tak to dokąd on zmierza?!

 

Zmarnowana szansa

Mam poczucie, że branża fitness, ta sylwetkowa, zmarnowała swoją szansę na to, aby na stałe wpisać się w świadomość ludzi. Zamiast utrzymać wysoki poziom sportowy, zwłaszcza, że Polki zajmują wysokie miejsca na świecie (mamy obecnie 4 medalistki Mistrzostw Świata), poszliśmy w stronę wyborów Miss Piękności, które są bardzo często wizytówką chirurgii plastycznej. Zrobione piersi, zrobione usta, doklejone rzęsy i coraz częściej ulepszane implantami pośladki.

Ta droga nie sprawia, że ludzie coraz chętniej będą startować w zawodach i dążyć do bycia zawodniczką Bikini Fitness, skoro bardzo często, aby wyróżnić się na scenie musisz przejść szereg zabiegów. Nie każda kobieta, a mam nadzieję, że stanowcza ich większość, nie chciałaby zmieniać całej siebie tylko po to, aby stanąć na scenie i mieć jakąkolwiek szansę na wygraną.

To właśnie ten jeden krok za daleko sprawił, że w myśleniu opinii publicznej Bikini Fitness nie jest już do końca sportem, a właśnie targowiskiem piękności. Instagramowe profile często dokładają kolejną cegiełkę do tego myślenia. Wypięte pośladki, tipsy o długości kolejnego shakera od sponsora, usta-glonojada i nabrzmiałe od nadmiaru silikonu piersi. Coraz częściej to staje się wizytówką Bikini Fitness, a niekoniecznie sportowcy, którzy poświęcili życie po to, aby być tu gdzie są.

Być może wielu krytyków się z tym nie zgodzi, ale zapewne będą to osoby związane właśnie ze sportami sylwetkowymi. A wystarczy zapytać zwykłych ludzi co o tym wszystkim sądzą, bo to do nich chcemy dotrzeć. To oni są naszym potencjalnym odbiorcą, którego chcemy zmotywować do aktywności fizycznej, nakłonić do kupna suplementów czy kupienia diety. Jednak Ci ludzie są coraz bardziej przerażeni tym, dokąd branża fitness zmierza…