Ekipa Gym Hero Life tym razem postanowiła przetestować wegański lokal – Wegeguru. Miejsce to spodobało się nam od razu – filozofia wege i eko widoczna jest tu nie tylko w potrawach. Lokal oświetlają żarówki LED – są one w pewnym stopniu zasilane prądem z baterii słonecznych. Ekipa używa także elektrycznego samochodu dostawczego. Opakowania na wynos są biodegradowalne i z recyklingu. Wegeguru to nie tylko restauracja, ale też miejsce oparte na szacunku dla natury, wspierające zdrowy styl życia, przyjazne środowisku, ludziom, a także zwierzętom, na które czeka zawsze miska wegańskiej karmy! Zobaczcie, co dobrego przetestowali Ola z Konradem i koniecznie podzielcie się z nami własnymi doświadczeniami!

Ola

To, co w Wegeguru spodobało mi się najbardziej to możliwość zajęcia miejsca przy oknie – na uroczych siedzeniach stworzonych na parapecie. Żeby wygodnie na nich usiąść należy zdjąć buty. Uwielbiam takie nieoczywiste rozwiązania i „domowy” klimat. Na początku zamówiłam Matcha Latte – jako fanka wszystkiego, co związane z matchą, nie mogłam nie zacząć od niej naszej wizyty. Matcha okazała się idealna! Delikatnie kokosowa, lekko kremowa, udekorowana płatkami jadalnych kwiatów… Od razu pomyślałam o tym, że następnym razem, pisząc artykuł na mieście, zajmę to samo miejsce przy oknie i zacznę pisać popijając pyszny, zielony napój. Na lunch wybrałam miskę pełną rozmaitości – tempeh w sosie teriyjaki z grzybami shiitake i pak choi, z ryżem, glonami, pysznym sosem wasabi i warzywami. Była pyszna i bardzo syta – nie zdołałam zjeść całej porcji. Po obiedzie porozmawialiśmy z bardzo sympatyczną ekipą Wegeguru. Pełni i jedzenia i pozytywnych emocji związanych ze spotkaniem tak pozytywnych ludzi wyszliśmy z lokalu i zgodnie przybiliśmy sobie piątkę. Wrócimy tu na pewno. Ja na Matcha Latte i spróbowanie bestselleru – wegańskiego curry. Mniam!

Konrad

Wegeguru to pozycja obowiązkowa na wegańskiej mapie Warszawy. Pojawiliśmy się tam w środę po południu, a lokal pękał w szwach. Muszę zacząć od tego, że wizyta w Wegeguru, to prawdziwa przygoda! W centrum Warszawy, w środku lokalu znajduje się… tężnia solankowa! Dzięki niej, w całej restauracji oddychamy filtrowanym powietrzem! Idealny ratunek przed warszawskim smogiem. Same plusy, a nie przeszliśmy nawet do kwestii kuchni! Na początek zamówiłem japońską zupę, kenchinjiru z grzybami shiitake, glonami wakame i imbirem. Na styczniowy chłód nie znajdziecie nic lepszego, serio! Zupa cudownie aromatyczna, rozgrzewająca i treściwa. Założę się, że nie jeden mięsożerca pomyślałby, że gotowana na bulionie mięsnym. Potem przemiła Pani kelnerka przyniosła mi Green Winter – czyli miskę pełną niespodzianek. A w niej znalazłem miks sałat, orzechy włoskie, pomarańczę, pieczonego buraka i dynię. Jeśli nadal myślicie, że weganie głodują i ” na pewno ciągle chodzą głodni” musie zajrzeć do Wegeguru! Wpisujcie to sobie w kalendarz na następny tydzień! PS Jedna z najlepszych matcha latte w Warszawie!

Łukasz Kopała
wsparcie kuchni Wegeguru

W domu najczęściej gotuję: Kaszę. To daje spore pole do popisu – obecnie jestem na etapie przechodzenia z wegetarianizmu na weganizm, więc dodaję mnóstwo warzyw, nasion i wegańskich dodatków.

W moim lokalu najczęściej jem: Mix wszystkiego co mamy! Łączę curry z grzybami koreańskimi, do tego komosa ryżowa i idealny obiad gotowy!

Muzyka, przy której gotuję: To temat rzeka! Często gotuję przy mantrach – indyjskich, peruwiańskich… Ale też przy electro!

Serial / film, z którego zaczerpnąłem kulinarne inspiracje to: Uwielbiam bajki. Bajki, w których jest dużo motywów kulinarnych są świetną inspiracją przy gotowaniu. Bardzo podobał mi się też film „Burnt” z Bradleyem Cooperem – pokazuje kuchnię od…kuchni!

Najbardziej fit danie w moim lokalu to: Sałatka Green Winter – są w niej lekkie warzywa i delikatny sos z herbaty jaśminowej i awokado.

A tym, którzy dopiero zaczynają swoją wege przygodę polecam: Zdecydowanie Zupę Pho – nawet ci, którzy codziennie jedzą potrawy z mięsem zachwycają się nią i nie czują różnicy, między wege a standardową, mięsną zupą. Jest pyszna!

Bestseller lokalu: Przepyszne, syte curry – jest bestsellerem – zmieniając kartę zawsze mamy na uwadze to, by curry pozostało w niej bez zmian. Musicie koniecznie spróbować następnym razem!

Gdy nie jem w moim lokalu, najczęściej chodzę do: Razem kucharzami z Wegeguru lubimy chodzić do azjatyckich restauracji. Ostatnio odkryliśmy fantastyczną miejscówkę – maleńką (są tam tylko 3 krzesła!), bardzo rodzinną. Nazywa się Vege Cezar. Właściciel, pan Cezary – jest niesamowitą osobistością, ma niebieską brodę i baaardzo lubi opowiadać! Dzięki temu, że jest to tak małe miejsce – wszystko może przygotować sam – jego świeżo wypiekany placek, lub chleb ma cudowny aromat i smak! Polecamy!

Gdy mam tylko 30 min a jestem głodny, to: Shake! Mleko kokosowe, owoce, acai, dodatki, płatki owsiane – szybko i pysznie! Oczywiście, wegańsko.