Kto z nas ma jeszcze odwagę skorzystać z pomocy psychologa? Kto jeszcze pamięta jak prowadzi się pamiętnik? Chyba niewiele z nas..
Pisanie pamiętnika o swoich przeżyciach i związanych z nimi emocji było (nie tak dawno) na porządku dziennym. Przelewaliśmy na kartki papieru setki myśli, zamykanych poźniej na kluczyk tak, by nikt do nich nie zajrzał. Emocje stanowiły sferę intymną, do której nikt nie miał dostępu. Dzisiaj jednak taki pamiętnik mogą przeczytać wszyscy. Na Facebooku, instagramie i innych mediach społecznościowych..

Czemu obnażamy się w sieci?

Pytanie z gatunku tych cięższych, ponieważ każdy z nas ma w tym swój własny cel.
Jedni lubią być w centrum uwagi, drudzy próbują kreować lepszą wersję siebie w internecie.

Według mnie, wiele z nas świadomie lub nie, próbuje swego rodzaju autoterapii.
Często nie pogodzeni z wydarzeniami przeszłości, udostępniając w wirtualnej przestrzeni swoje przemiany i problemy, pragniemy oczyścić myśli i wyrzucić z siebie przygniatający nas ból. Zamiast skorzystać z realnej pomocy specjalisty, wolimy obnażać się w internecie. W końcu setki podobnych postów i deklaracje ich autorów o niezwykle pomocnych ’’przyjaciołach’’ z sieci nie mogą kłamać.
Tylko gdzie są na co dzień, gdy serwer pada lub gdy dzieje się coś złego? Nagle zapominają o Tobie i szukają kolejnych historii, o których jest aktualnie głośno.

Niestety zabiegając o takich znajomych, zaniedbujemy rzeczywistych przyjaciół.
Spędzanie czasu z realnymi znajomymi zamieniliśmy na spędzanie go z naszymi wirtualnymi kolegami. Nie musimy wcale wychodzić z domu, by z kimś pogadać.
Co gorsze, czasem wymiana nawet kilku słów nie jest potrzebna – w końcu wszystkiego możemy się dowiedzieć z tego, co opublikował nasz znajomy.
Zaspokajamy ciekawość i to nam w 100% wystarczy.
Czujemy, że jesteśmy z tą osobą w kontakcie, bo wiemy, co u niej słychać, przez co nie odczuwamy potrzeby osobistego potwierdzenia naszych relacji.

Oczywiście nie uważam, że wszystko co dzieje się w internecie jest złe, ale pod warunkiem, że umiejętnie korzystamy z sieci. Dzielmy się, ale z rozwagą. Nie zaniedbujmy prawdziwych i długoletnich przyjaźni, na rzecz kolekcji bezwartościowych lajków.

Prawdziwe życie nie jest tak kolorowe i nasycone, jak filtry na instagramie. Wydaje się nam mniej atrakcyjne, więc korzystamy z portali społecznościowych, żeby je trochę podkoloryzować. Tworzymy własne alter ego, które jest takie, jakie sobie wymarzymy. Nie oczekujmy więc szczerości od innych użytkowników, jeśli sami opieramy swoje życie na pozorach.

Przerażające jest jeszcze pewne podobieństwo.
Gdybyśmy zapytali osoby uzależnionej od alkoholu czy narkotyków : “dlaczego pijesz?” większość odpowiedzi zawierałaby słowa tj.: chęć ubarwienia rzeczywistości, bycie zabawniejszym, bardziej otwartym i milszym.

A my, ”Czemu obnażamy się w sieci?”

Czy nasze odpowiedzi nie byłyby znacząco podobne do odpowiedzi osób uzależnionych?

Spróbujcie się nad tym zastanowić. Ja spróbowałam i szczerze?
Mnie taka myśl uderza mocno i równie bardzo przeraża.