Nasze niezdrowe nawyki, to nie nasza wina!

Od kiedy w sklepach, półki uginają się pod ciężarem produktów spożywczych, zaczęły się nasze problemy. Wiadomo, że wcześniej też istniały takie choroby jak np. otyłość, jednak nie bez powodu są one nazywane chorobami cywilizacyjnymi. Na co dzień, mamy do czynienia z przesytem w branży spożywczej. Patrząc na te wszystkie dostępne produkty, można by pomyśleć „Kto to wszystko kupi?”. Tutaj warto wspomnieć także walce z marnowaniem żywności, jednak jest to obszerny temat na osobny wpis. Skupmy się jednak na tym, jak na nasze wybory, nawyki i życie, wpływa na nas to, co przekazują nam producenci.

Pełna alejka chipsów, osobna alejka ciastek i jeszcze inna alejka lodówek z gotowymi, mrożonymi pizzami i innymi fast-foodami. Czy rzeczywiście tak to powinno wyglądać? A w automatach w szkole, w pracy, na uczelni, czy nawet u lekarza… Jaki mamy wybór? Batoniki, ciasteczka, chipsy, coca-cola, słodzone soki. Dobrze, że jest chociaż woda… Przeważnie.
Można tutaj dostrzec dwa problemy. Po pierwsze, zdrowe przekąski (te naprawdę zdrowe), z dobrym składem, relatywnie niedawno zaczęły pojawiać się w sklepach. Przypomnij sobie jak to było chociażby 5 lat temu. Ja osobiście, nie pamiętam żeby w sklepie mieć możliwość kupienia zdrowego batonika czy musu owocowego, którego bardziej odpowiednią nazwą byłoby „mus cukrowy z dodatkiem konserwantów i aromatów o smaku owocowym”.

Dzisiaj, takie produkty na szczęście zaczynają pojawiać się na rynku, jednak w dalszym ciągu są one małym odsetkiem wszelkich przekąsek czy gotowych produktów, które dostępne są w sklepach. Co więcej – porównując je cenowo do niezdrowych produktów – są one często droższe. Drugim – prawdopodobnie większym – problemem jednak jest marketing, ze strony producentów żywności. Jesteśmy nim otoczeni z każdej możliwej strony. Po pierwsze – reklamy telewizyjne. Jak często w telewizji widzisz reklamy dotyczące zdrowej, naturalnej żywności? Może reklama świeżych owoców? Nie kojarzysz? Ja też nie. Jasne, jakby o tym pomyśleć, to wydaje się to dziwne. W końcu nie jest to taki sam produkt jak przetworzona przekąska, w kolorowym opakowaniu, o znanej nazwie, wyprodukowana przez producenta-giganta. Jednak czy jest to aż tak niemożliwe? To tylko wzorce, utarte w społeczeństwie, które wystarczyłoby zmienić. A kojarzysz reklamy „zdrowych” (tak, musiałam napisać to w cudzysłowie) ciasteczek śniadaniowych? No tak, przecież zawierają zboża. Do tego są źródłem energii „na cały poranek”. Jeśli mówią tak w telewizji, to na pewno mają racje. I jeśli czytasz ten tekst, to podejrzewam, że dobrze wiesz, że jest to tylko ściema. Pomyśl jednak o tym, że jest naprawdę wiele osób, którzy rzeczywiście ufają przekazywanym przez producentów informacjom. Dodając do tego 20 innych reklam, które nie są niczym innym jak wspomnianą już ściemą, obecność logo produktów lub marek, niezdrowej żywności na każdym kroku (nawet na sportowych wydarzeniach!), ogrom konkursów i innych akcji promocyjnych, a oprócz tego łatwą dostępność takich produktów, nie ma co się dziwić, że w naszym społeczeństwie dużo śmierci spowodowanych jest właśnie przez choroby cywilizacyjne.

I muszę jeszcze coś wyjaśnić, żeby nie było. Jeśli świadomie sięgasz po takie produkty, jako urozmaicenie swojej codziennej zdrowej diety – super! Nie ma nic lepszego jak rozsądne podejście do tego tematu. Dla niektórych jednak nie jest to tylko urozmaicenie. Nieświadomie dostarczanie sobie wyłącznie przetworzonych produktów, pełnych cukru, soli, niezdrowych tłuszczów i konserwantów nie jest zdrowe. Jednak jeśli jest to pokazywany nam na co dzień, na każdym kroku, styl życia, łatwo jest się w tym zgubić i odróżnić, w jakiej ilości i co jest dla nas dobre, a co nie koniecznie.

JULIA SCHULZ
0Wynik ogólny
Ocena czytelników 7 Głosów
7.8