Brakuje wam motywacji? Drażnią was piękne ciała pokazywane każdego dnia na instagramie, czujecie, że nie macie na tyle siły, by ćwiczyć i cieszyć się wysportowaną sylwetką? Poznajcie historię Adriany, która pokazuje, że chcieć, znaczy móc!

Swoja przygodę ze zdrowym stylem życia zaczęłam ponad 2 lata temu, kiedy to wejście na drugie piętro zaczeło sprawiać mi trudność. Całe moje życie byłam związana ze sportem, brałam udział w zawodach sportowych i nigdy nie przekroczyłam rozmiaru XS. Gdy mój synek skończył trzy latka, wróciłam do pracy na cały etat. To wiązało się z brakiem ruchu, podjadaniem… Nie zdążyłam nawet zauważyć kiedy skromny rozmiar XS zamienił się w L! W pare miesięcy zmieniłam się diametralnie, moje ciało nie przypominało wcale tego, do którego przywykłam. Spowodowało to znaczny spadek samopoczucia, trudność w wykonywaniu jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Nie miałam ochoty wychodzić z domu! Spałam 11 godzin i byłam zmęczona… wiecznie zmęczona, szybko łapałam przeziębienia. Pewnego dnia, wstałam rano, podeszłam do lustra i powiedziałam „Dość!”. Kupiłam trzy płyty CD i zaczęłam ćwiczyć w domu. Waga nie zmieniła się diametralnie, ale organizm zaczął zwalczać wirusy i zdecydowanie poczułam się lepiej!

Zdecydowałam się zapisać na siłownię. Power przyszedł sam! Kardio i ćwiczenia pośladków nie są zbyt dobrym pomysłem dla początkujących, ale najważniejsze dla mnie nastawienie i moja chęć walki. Dopiero później zaczęłam układać zestawy ćwiczeń, wprowadzać zdrowe nawyki żywieniowe. Z tym drugim było nieco gorzej, bo czekolada to moje drugie imię! Schudłam 10 kilo. Zaczęłam marzyć o fit sylwetce.

Wykupiłam pakiet żywieniowo-treningowy u jednego z trenerów, trzymałam się planu i z miesiąca na miesiąc widziałam coraz lepsze efekty!
Wrócił uśmiech, czułam się z siebie dumna, gdy odmówiłam w pracy ciasta, czy drugiej lampki wina na spotkaniu ze znajomymi. Po dziewięciu miesiącach wyrzeczeń i treningów siłowych oraz kardio osiągnęłam wymarzony cel – schudłam aż 18 kilo. Oczywiście, nie to było głównym celem – na celownik wzięłam swoje zdrowie! Zrobiłam kompleksowe badania – diagnoza wskazała na insulinooporność – to dlatego źle się czułam i ciągle chciało mi się spać.
Z insulinoopornością walczę do dziś. Wiecie, czego nauczyłam się na siłowni? Pokory i wytrwałości. Stałam się pewną siebie kobietą, która wie czego chce. Oczywiście, zaliczyłam kilka upadków. Błędy to ludzka rzecz, kształtują nasz charakter! W całej mojej drodze najbardziej istotna jest zmiana w sobie samej, nie zmiany mojego ciała. Jeśli potrafisz się zmotywować, dążyć do celu, poświęcić swój czas , to potrafisz zrobić to samo w innych aspektach życia – w pracy podnosząc swoje kwalifikacje, w nauce języka, w relacjach z bliskimi…

Moja droga się nie skończyła – za miesiąc skończę 30 lat, ukończyłam kurs na trenera personalnego, postawiłam sobie kolejne cele – chcę poprawić proporcje sylwetki i motywować innych, którzy nie do końca wiedzą jak zacząć!
Trzymam za was kciuki!