Co nas motywuje- o motywacji inaczej niż zawsze.. 

Chciałabym poznać historię każdej z was. Naprawdę. Zawsze intrygowało mnie co kieruje nami kobietami podczas podejmowania decyzji o rozpoczęciu aktywnego, zdrowego trybu  życia. Doskonale wiem, że nie jestem w stanie poznać historii każdej z was. Zapewne dla wielu z was  nie byłoby łatwo nawet o tym mówić. Z doświadczenia wiem, że to nacisk otoczenia ma na nas niestety ogromny wpływ. Chyba mogę powiedzieć, że i po części ja tez należę do tej grupy. Tym razem nie będzie pogadanki na temat jak uwierzyć w siebie i przysłowiowo ruszyć tyłek. To nie jest żadna filozofia i wszystkie o tym wiemy. Wiecie co jest istotne? Uwierzyć nie w siebie, ale uwierzyć w to, że inni nie powinni mieć wpływu na nasze decyzje.

To teraz od początku..

Ćwiczę siłowo prawie pięć lat. Długo czy krótko nie mam pojęcia. Zresztą czy czas jest istotny…  zaraz i tak mądrzejsi się wypowiedzą. Dobrze już nie odbiegam od tematu. Tak wiem mam do tego tendencję z racji iż w mojej głowie sto myśli na minutę to delikatne określenie.

Treningi siłowe zaczęłam początkowo przez presje otoczenia. Wiadomo człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach. Jednak ciężko jest młodej kobiecie zaakceptować to, że inni widzą ciebie jako osobę wyjątkowo wychudzoną (tak delikatnie ujmując to w słowa). Tym bardziej kiedy tak naprawdę jesteś bogu ducha winna. Jadłam dużo w tamtym okresie. Naprawdę niczego nie mogłam sobie zarzucić. Jednak sporo mogłam zarzucić mojej tarczycy…  Chęć udowodnienia wszystkim, że dam radę przytyć ( i sobie również) była niezwykle  silna. Wiem, że to śmieszne, ale uwierzcie lub nie w wieku 16 lat wiedziałam już co to gainer, kreatyna czy BCAA. Wiedziałam bo stosowałam te suplementy. Po pierwszym miesiącu treningu siłowego moja waga pokazała +4 kilo. Wiecie  w tamtym momencie byłam zapewne szczęśliwsza niż osoba, która wycisnęła 130 kilo na klatę po raz pierwszy. To było coś więcej niż 4 kilo. To był początek, a w zasadzie narodziny mojej nowej pasji.  W tamtym momencie zrozumiałam też jak bardzo głupie było udowadnianie innym tego, że dam radę.

Teraz, gdy stało się to moją rutyną, a waga zwiększyła się już o 13 kilo to uwaga innych jest zbędna. Wierzcie największe zmiany w swoim życiu wprowadzimy tylko wtedy, gdy zmiany te będą dla nas. Nie mam na myśli tu tylko siłowni , ale każdy aspekt naszego życia… Studiujesz bo co rodzice pomyślą? Uśmiechasz się do każdego sąsiada bo tak wypada? Zabijasz się o lepszą pozycję w pracy żeby nie być gorszym? Gorszym no właśnie.. czemu czasami nie chcemy być zwyczajnie gorsi? Paradoksalnie gorsi ludzie często mają lepsze serce..

 

                                                                              Chciałabym być gorszym człowiekiem.