Niektórzy uważają, że nazywanie wegańskich potraw „mięsnymi” nazwami całkowicie mija się z celem i obraża uczucia wegan, inni twierdzą, że to dobra wskazówka dla osób, które najzwyczajniej w świecie lubią smak mięsa, lecz ze względów ideologicznych zdecydowali się go nie jeść i tęsknią za charakterystycznym smakiem pasztetu, salami, czy…nuggetsów. Producenci i restauratorzy, a także małe, polskie firmy, takie jak Bezmięsny Mięsny, prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych nazw – próbowaliśmy już wegańskiej „kiełbasy”, „salami” i „pulled pork” z przepysznego jackfruita. Teraz przyszła pora na…wegańskiego kurczaka!

Wegański, wschodni specjał nosi nazwę yuba. Wyglądem przypomina omlet i śmiało może zastąpić drób na talerzu. Jest popularny w Chinach, a także w Japonii, ostatnimi czasy zaczyna wzbudzać coraz większe zainteresowanie w Europie.

Czym jest yuba?

Produkowana jest z białka zbierającego się na powierzchni gotowanego mleka sojowego. Przed użyciem, aby yuba była miękka, wymaga namoczenia w gorącej wodzie i krótkiego gotowania. Jest też często smażona, aby uzyskać chrupiącą konsystencję – wtedy najbardziej przypomina nuggetsy.

Gdzie kupicie go w Polsce? W sklepach z organiczną żywnością, a także na stronach internetowych – jego cena oscyluje w okolicach 12, 13 zł.

zdjęcie główne: purplecarrot.com, pozostałe zdjęcia: TakeawaySerious Eats