Jak kreowany jest dzisiejszy wizerunek kobiety w mediach społecznościowych? Co widzimy po wejściu na Instagrama? Najczęściej to chyba półgołe pośladki, fancy shaker i majtki Calvina Kleina. To chyba główny znak rozpoznawczy naszych czasów i tego w jaki sposób można wypromować samego siebie. Jak więc oceniamy kobiety, skoro one same budują swój image poprzez „fit pupy” na profilach, które swoją drogą szybko i łatwo nabijają like’i i followersów? Dzisiejsza moda na fitness doprowadziła do zniekształcenia rzeczywistości. Dziś „bycie FIT” to przede wszystkim umiejętna sprzedaż siebie i swojego ciała w mediach społecznościowych.

Zaraz ktoś mi zarzuci, że albo jestem seksistą albo jestem zawistny bo komuś się udało. Cóż, jestem na to gotowy. Odrzucając jednak na bok mniej ważne kwestie chciałbym zwrócić uwagę na to jak dziś kreowany jest wizerunek, zwłaszcza fitnessowy, w social media (media społecznościowe). Moim zdaniem w niestety nudny, mało kreatywny i wprost aż zbyt oczywisty sposób. Większość interesujących się fitnessem kobiet pokazuje to w bardzo oczywisty sposób – wypiętą pupą w majtkach, sesją na treningu i nowym suplementem, który otrzymała od sponsora. Czy tak rzeczywiście wygląda branża?

 

Hmm, co ze sobą zrobić?! Może będę fit czyli popularność, dzięki pośladkom

Moda na fitness rozwinęła się całkiem niedawno (z resztą bardzo dobrze, że tak się dzieje), ale nadmierna ilość trenerek i fit-modelek, których profile aż pękają od zdjęć omletów i gołych pośladków to po prostu nieudolna próba znalezienia na siebie sposobu. Oczywiście warto rozróżnić dwa typy kobiet: prawdziwe fitnesski i te pseudo-fit influencerki, które uznały, że skoro na niczym innym się nie znają to pójdą w fitness. Zawodniczki Bikini fitness czy tradycyjnego fitnessu w zrozumiały sposób prezentują swoje ciało, zarówno na scenie jak i w social media. To ich życie i bardzo często źródło dochodu. Ich profile są pewnego rodzaju przedłużeniem tego, czym zajmują się na co dzień. Grupa nr. 2 czyli wszystkie inne pozostałe „fitnesski”, które prześcigają się w ilościach pozycji, w jakich robią sobie zdjęcia to po prostu dziwny wytwór mody, której nikt nie opanował. Ciężko znaleźć w tym wszystkim coś wartościowego, co nie mówiłoby wprost – „Mam ładną pupę, kliknij „lubię to”.
Zadziwiające jest to, że wiele zawodniczek, mających piękne ciało, a do tego wiedzę z zakresu treningu i dietetyki nie ma tak wiele popularności, co niektóre „gwiazdki z kosmosu” pokazujące wyłącznie nadmierną lordozę kręgosłupa.

Ta droga jest o tyle łatwiejsza, że przy odrobinie systematyczności jesteśmy w stanie osiągać dużą popularność w krótkim czasie. To zafundowały nam właśnie media społecznościowe, które nie wymagają od nas zbyt skomplikowanego podejścia do życia.

 

Wstawię zdjęcie pupy i jakoś to będzie

Cóż, niech będzie. Zaakceptujmy to, że sposobem na popularność jest pokazanie tyłka. Ale czemu w tak banalny sposób? To, co boli jeszcze bardziej niż wszechobecny zachwyt i przesyt instagramowych fit-profili to brak kreatywności w ich prowadzeniu. Większości tych kobiet brakuje niestety wyczucia estetyki, umiejętności przedstawienia „czegoś” w niekonwencjonalny sposób oraz świadomości tego kim chcą być i z czym chcą się utożsamiać.

Łatwo zaobserwować to zjawisko, wystarczy wejść na jeden z portali np. Instagram. Ciężko znaleźć coś, co zatrzyma człowieka na dłużej, a najtrudniej znaleźć coś lub kogoś, kto pozwoli dowiedzieć się czegoś ciekawego. Social media to olbrzymie narzędzie komunikacyjne, motywacyjne i promocyjne ,dzięki któremu możemy szukać i poznawać, jednak wiele osób korzysta z nich w sposób pasywny licząc, że ładne ciało samo „zrobi robotę”.

 

Ocena kobiety przez to, co pokazuje

Ten punkt felietonu uważam za najważniejszy. Dotyczy on bowiem tego, jakie skutki może mieć obecna sytuacja w przyszłości. Niegdyś kobieta była obiektem westchnień, dla wielu były „istotą boską”, której należał się odpowiedni szacunek. Dziś nastąpiła „pornografizacja” tego jak postrzegamy kobiety. Oceniamy je przez pryzmat „tyłka” i ładnego ciała. Nie zastanawiamy się nad osobowością i charakterem, patrzymy i albo się podoba, ale przewijamy dalej. To zmienia także podejście do seksualności człowieka, w życiu również zaczynamy oczekiwać upiększeń, a nasze spojrzenie na wiele kwestii zaczyna się zmieniać.

Niestety, winne są temu często (oczywiście jest to szerszy problem) same kobiety, gdyż budują swoją tożsamość właśnie w taki sposób. Mężczyźni z kolei chętnie to obserwują, a wielkie firmy współpracują. Tak zamyka się błędne koło, które tworzy nowe zjawisko społeczne mające bezpośredni wpływ na relacje międzyludzkie.