Coraz większymi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a co za tym idzie nasze zmysły coraz mocniej wystawiane są na pokusę. Z każdej strony zalewają nas reklamy słodyczy w świątecznym wydaniu, producenci słodkości prześcigają się wymyślając ciągle nowe produkty, które na sam widok powodują wyobrażenie cudownego smaku.

O ile w walce ze słodyczami osoby będące jakis czaś na diecie umieją sobie radzić, tak okres samych Świąt, a szczególnie Wigilia oraz pierwszy i drugi dzień Świąt, może być dużym wyzwaniem kończącym się często klęską w drodze do wymarzonej sylwetki.

Jak zatem poradzić sobie w tym czasie? Czy istnieje możliwość, aby nie popadać w skrajności? Nie chodzi przecież o to, aby wyalienować się z otoczenia i siedzieć z pudełkiem, w które wczesniej napchaliśmy naszego kurczaka z ryżem, w czasie gdy inni cieszą się atmosfera wigilii jedząc po kolei każda z 12 potraw.
Nie chcemy także rzucić się w wir jedzenia wszystkiego co wpadnie nam pod widelec, a tak najczęściej kończy się danie sobie całościowej dyspensy na okres Świąt. Moim zdaniem jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest znalezienie kompromisu między trzymaniem diety a radością jaką niesie wspólna wigilijna kolacja z rodziną.

Sztuka kompromisu

Jak dobrze zauważyliście mówię tylko o wigilijnej kolacji, bo na tym właśnie ma polegać kompromis. Nie będziemy mogli pozwolic sobie na trzy dni jedzenia wszystkiego czego chcemy, ale ten jeden dzien jest w naszym zasiegu, tak aby nie odbiło się to negatywnie na naszym dążeniu do wymarzonej sylwetki.

Żeby móc bez wyrzutów sumienia zasiąść do obfitego stołu i cieszyć się wszystkim co na nim jest, włącznie z ciastami i innymi słodkościami, musimy się do tego odpowiednio przygotować.

Teraz opiszę mój sprawdzony sposób na to jak przygotować się do jednego dnia szaleństwa nie tracąc efektów trzymanej diety. Niezależnie od tego jaka dietę trzymasz, czy będzie to dieta białkowo-tłuszczowa, zbilansowana czy jakakolwiek inna przygotowanie musisz zacząć dzień przed wigilią. Dzień zaczynasz normalnie pod każdym względem, jeżeli miałaś/eś wczesniej zaplanowany trening to go wykonaj, jest to nawet wskazane podczas tego procesu. Jeżeli nie planowałaś trenowac to zaplanuj sobie godzinę czasu wolnego na dodatkowe ćwiczenia cardio, poniewaz trzeba bedzie je wykonać. Spożywasz posiłki całkowicie pozbawione węglowodanów. Działanie takie ma na celu wypłukanie Twojego organizmu z glikogenu mięśniowego, opróżnienie jego zapasów wesprze także wczesniej wspomniane cardio.

Zacznijmy od śniadania. Wstajesz, wykonujesz wszystkie poranne obowiązki a następnie przygotowujesz pierwszy posiłek. Proponuję, żeby to był omlet białkowy, do którego możesz śmiało dodać ulubione warzywa. Ja preferuję jednak śniadania na słodko, więc dodaje szczyptę cynamonu i słodzik. Do smaku możesz także dodać sos z odżywki białkowej. Jesz łącznie 4 posiłki. Posiłek 2 i 3 można zrobić mięsne- pierś z kurczaka z sosem pomidorowym sprawdzi się świetnie. Na kolację – chudy twarożek.

Cardio przed śniadaniem!

Kiedy nadszedł dzień Wigilii, proponuję rano jeszcze zrobić poranne cardio przed śniadaniem. Do czasu kiedy cała rodzina zasiądzie do stołu, jesz także tylko posiłki złożone z białka. Dzięki takiemu zabiegowi będziesz mogła cieszyć się na Wigilii chwilą z całą rodziną, nie odmawiając sobie smakołyków. Czemu? Ponieważ w momencie kiedy nasz zapas glikogenu został wyczerpany, jedząc produkty, które nie znajdują się w naszej diecie, organizm w pierwszej kolejności zacznie uzupełniać glikogen w mięśniach, a dopiero potem będzie myślał o tym, aby odkładać tkanktę tluszczową. Więc takie zachowanie uchroni Cię przed odłożeniem zbędnych kilogramów- o ile oczywiście nie rzucisz się na jedzenie. Pamietaj, że jedzenie na siłę i na ilość mimo wczesniejszych kroków może nie uchronić twojej sylwetki przed odłożeniem zbędnego tłuszczyku. Wszystko z umiarem, jedz do syta, ale nie jedz na siłę. Kiedy poczujesz się po postu najedzona- zrób sobie przerwę i ciasto zjedz za 2-3 godziny.

Ciesz się jedzeniem!

Podczas świątecznej biesiady zachowaj umiar – zjedz np. kawałeczek karpia zamiast czterech dzwonków. Po drugie – rozkoszuj się każdym kęsem. Możesz pozwolić sobie na wszystko, pod warunkiem że będziesz jeść powoli. To właśnie pośpiech jest najgorszym towarzyszem świątecznych posiłków. Pamiętaj, że im szybciej jesz, tym więcej nakładasz sobie na talerz. Po prostu wybieraj mniejsze zło. Nawet, jeśli zjesz coś kompletnie zakazanego, coś, czego nigdy przenigdy nie powinno być w twojej diecie – nic się nie stało. Serio. Większość osób, jeśli po długich wachaniach i godzinnej walce z sobą wreszcie zjada kawałek tortu z kremem ma później takie wyrzuty sumienia, że dla ich zagłuszenia rzuca się na talerz pierniczków lub czekoladek mysląc, że jedno przewinienie przeciwko diecie rujnuje całą dietę. Nic z tych rzeczy.

Nie wpędzaj się w wyrzuty sumienia, nie dręcz się, miej dla siebie wyrozumiałość. Zjedz ten kawałek tortu, karpia czy innej potrawy- niech ci smakuje, niech da ci przyjemność z tego, że jesz i nie psuj tej chwili przyjemności późniejszym wyrzucaniem sobie obżarstwa.
I teraz najważniejsza sprawa- następnego dnia musisz koniecznie wrócić do diety i swoich nawyków. Idz na trening, rano zrób cardio i ugotuj swoje codzienne posiłki.

Podsumowując, będąc na diecie nawet w Wigilię możesz cieszyć się z rodziną i kosztowac wielu Wigilinych potraw, jeśli uprzednio się do tego przgotujesz. Pamiętaj jednak, aby nie rzucać się wtedy na jedzenie i nie pochłaniać wszystkiego jak odkurzacz. Mam nadzieję, że ta strategia pozwoli ci cieszyć się spotkaniem w rodzinnym gronie i nie myśleć tylko o kaloriach, tłuszczu i węglowodanach.

tekst: Patryk Sych