w wigilijny wieczór Święta Bożego Narodzenia potrawy znajdujące się na stole są bezmięsne, jednak obfitują w ryby i nabiał. Czy da się ugotować świąteczne dania bez sięgania po składniki pochodzęnia zwierzęcego? Oczywiście, że tak! Pasztet, który rok temu upiekliśmy korzystając z przepisu z Jadłonomii (klik) nabrał nawet największech koneserów. Nie mogli uwierzyć, że nie ma w nim mięsa! Przedstawiamy wam nasze ulubione przepisy z wegańskiego bloga, dzięki którym oczarujecie całą rodzinę!

Seleryba po grecku!

Największy kulinarny kicz obok majonezu, pizzy hawajskiej i sałatki z gyrosem. Chociaż z nazwy ma grecki rodowód, tak naprawdę prawdopodobnie pochodzi z jednego z kącików kulinarnych w Przyjaciółce. Ale mimo tego, że można z ryby po grecku żartować, to jednak co roku podczas świąt zajadają się nią nawet najwięksi kulinarni krytycy.

Ryba po grecku to tak naprawdę polski pomysł na imieninową sałatkę przygotowaną z prostych, tanich i łatwo dostępnych składników. Tradycyjnie składała się z rybich filetów zatopionych w słodkim, warzywnym sosie z uduszonej marchwi, pietruszki i selera z dodatkiem pomidorów. Dzięki temu, że warzywa są starte na tarce i długo duszone nabierają słodkiego smaku, za który wszyscy tak polubili tę potrawę w latach 70’, kiedy to zadebiutowała na polskich stołach. Od tamtego czasu przygotowała ją chociaż raz każda pani domu, a niektóre z nich, tak jak moja mama, mają spisane swoje tajne proporcje warzyw w sosie. Tylko czym zastąpić rybę w wegańskiej wersji tego dania? No jak to czym, selerybą – kulinarny kicz do kwadratu, a wszystkim trzęsą się uszy podczas jedzenia!

Składniki na 1 półmisek:
1 porcja seleryby

1 cebula
1 por, biała i jasno zielona część
500 g marchewki
150 g pietruszki
50 g selera
2 ziela angielskie
2 liście laurowe
szczypta chili
olej roślinny
sól

1 – 2 szklanki wody
3 – 4 łyżki koncentratu pomidorowego
sól i czarny pieprz

Przygotowanie:
Cebulę pokroić w kostkę, pora posiekać na talarki. Na dnie dużego rondla rozgrzać olej i dodać cebulą wraz z porem, liściem laurowym i zielem angielskim, podsmażać na małym ogniu do czasu, aż się zeszklą.
W międzyczasie pozostałe warzywa obrać i zetrzeć na tarce, następnie dodać wszystkie do rondla razem ze szczyptą soli oraz chili. Podsmażać na małym ogniu przez około 5 – 10 minut, po tym czasie wlać połowę ilości wody z przepisu i dusić kolejne 5 minut.
Na koniec wlać resztę wody, dodać koncentrat oraz szczyptę soli i pieprzu. Dusić ostatnie 5 – 10 minut do czasu, aż warzywa będą bardzo miękkie.
Kiedy sos warzywny będzie gotowy, wyłożyć ⅓ na dno półmiska, na nim ułożyć plastry seleryby, na to położyć ponownie warstwę sosu, kolejną warstwę seleryby i ostatnią warstwę sosu. Odstawić do schłodzenia w lodówce, najlepiej smakuje następnego dnia.

Wegańskie świąteczne pierniczki

Twarde i mocno korzenne, a po upływie tygodnia miękkie i słodkie od lukru – mowa oczywiście o niepowtarzalnych, świątecznych piernikach, które żeby zdążyły zmięknąć do świąt, musicie upiec najpóźniej we wtorek

Chociaż pierwsze wzmianki na temat pierników pojawiały się już w XV wieku, to jednak pierwszy znany nam przepis pochodzi z XVIII wieku i został opublikowany w książce pod tytułem „Compendium medicum auctum, to iest krótkie zebranie y opisanie chorób, ich różności, przyczyn, znaków, sposobów do leczenia” i brzmiał następująco:

Weź miodu przaśnego ile chcesz, włóż do naczynia, wlej do niego gorzałki mocnej sporo i wody, smaż powoli szumując, aż będzie gęsty, wlej do niecki, przydaj imbieru białego, gwoździków, cynamonu, gałek, kubebów, kardamonu, hanyżu nietłuczonego, skórek cytrynowych drobno krajanych, cukru ileć się będzie zdało, wszystko z grubsza jak miód ostygnie, że jeno letni będzie, wsyp mąki żytniej, ile potrzeba, umieszaj, niech tak stoi nakryto, aż dobrze wystygnie, potym wyłóż na stół, gnieć jak najmocniej, przydając mąki ile potrzeba, potym nakładź cykaty krajanej albo skórek cytrynowych w cukrze smażonych, znowu przegnieć i zaraz formuj pierniki, wielkie według upodobania porobiwszy, możesz znowu po wierzchu tu i ówdzie wtykać cykatę krajaną, do wierzchu pozyngowawszy piwem kłaść do pieca i wyjąwszy je jak się przepieką, znowu je zyngować miodem z piwem smażonym i znowu po wsadzeniu do pieca.

Compendium medicum auctum. To iest krótkie zebranie i opisanie chorób, ich różności, przyczyn, znaków, sposobów do leczenia. (…), Jasna Góra, 1725 ”, w: Wojciech Streich, “Opowieść o toruńskim pierniku”, Toruń, 2001.

Tak przygotowane pierniki najczęściej miały formę wielkich twardych, kół – jedna z legend opisanych tutaj dowodzi, że z powodzeniem można było używać piernika zamiast koła w powozie, a jeszcze inna przypowieść wyjaśnia, dlaczego pierniki toruńskie nazywane są Katarzynkami. Jednak te i wiele innych legend związanych z wypiekiem pierników najlepiej jest czytać nad słodkim piernikiem i kubkiem kawy zbożowej.

Składniki na 20 – 30 sztuk:

2 szklanki mąki pszennej
½ łyżki kakao
1 łyżka rozpuszczalnej kawy zbożowej
2 łyżki rozpuszczonej melasy, syropu z agawy lub syropu klonowego
⅔ szklanki cukru
1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżki domowej przyprawy piernikowej
1 łyżka oleju z pestek winogron
1 łyżka zmielonego siemienia lnianego + 3 łyżki letniej wody, połączone w szklance i odstawione
około ¼ – ⅓ szklanki letniego mleka roślinnego

Przygotowanie:
Przygotowanie w Thermomixie

Wsypać do naczynia mąkę, kakao i kawę zbożową, wlać melasę i krótko wymieszać ( 30 sekund, obroty 5) następnie dodać cukier, sodę i przyprawę piernikową, ponownie krótko wymieszać ( 30 sekund, obroty 4) i na chwilę odstawić do przestygnięcia.
Kiedy masa przestygnie dodać olej, spęczniałe siemię lniane i mieszając (obroty 3) stopniowo dodawać po jednej łyżce mleka do czasu, aż masa zmieni się w lśniące, zbite ciasto. Dotknąć palcem jeśli ciasto jest sprężyste, nie klei się do palców to jest gotowe.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Na podsypanej mąką stolnicy lub macie rozwałkować ciasto na gruby na 1 cm placek i wycinać pierniczki, następnie zwijać resztki ciasta i ponownie je rozwałkowywać. Gotowe pierniczki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec przez 12 – 16 minut, do czasu, aż pierniczki będą wyrośnięte i i złociste. Wystudzić, odłożyć do puszki i zjeść za tydzień.

Przygotowanie analogowe

Na stolnicy wymieszać mąkę, kakao, kawę zbożową, wlać melasę i dokładnie mieszać przy pomocy noża, następnie dodać cukier, sodę, przyprawę piernikową i dalej mieszać łyżką lub nożem. Odstawić na chwilę do przestygnięcia.
Kiedy masa przestygnie dodać olej, siemię lniane i zagniatać rękami, następnie cały czas zagniatając stopniowo dodawać mleka do czasu, aż masa będzie elastyczna i łatwo będzie odchodzić od dłoni, zajmie to około 5 – 10 minut.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Na podsypanej mąką stolnicy lub macie rozwałkować ciasto na gruby na 1 cm placek i wycinać pierniczki, następnie zwijać resztki ciasta i ponownie je rozwałkowywać. Gotowe pierniczki układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec przez 12 – 16 minut, do czasu, aż pierniczki będą wyrośnięte i i złociste. Wystudzić, odłożyć do puszki i zjeść za tydzień.

Zamiast śledzi…boczniaki herbaciane

Podobno najtrudniejszą częścią wegetariańskich i wegańskich Świąt Bożego Narodzenia jest wyobrażenie sobie stołu bez karpia i śledzia. Dlatego w zeszłym roku przyszłam Wam na ratunek z przepisem na korzenne boczniaki zamarynowane w tradycyjnej, śledziowej zalewie z oleju lnianego, a w tym roku mam dla was coś jeszcze lepszego. Panie i Panowie, oto herbaciane boczniaki!

Cienko pokrojone i podsmażone boczniaki aż proszą się o zamarynowanie ich w zalewie z dobrego oleju i ulubionych przypraw. Możecie po cichu zakraść się do babci, wykraść jej tajemne przepisy na śledzia i zamiast kawałków słonej ryby użyć właśnie boczniaków, efekt będzie tak samo dobry. W prostszej wersji doskonale sprawdzi się też chlust oleju konopnego, lnianego lub rzepakowego oraz garść świątecznych przypraw. Koniecznie sięgnijcie po olej z pierwszego tłoczenia, ponieważ oprócz pięknego koloru ma znacznie wyraźniejszy smak i zapach, który w połączeniu z łychą octu oraz herbacianym naparem zmienia się nie do poznania. Dzięki niemu cebulka nabiera bursztynowej barwy, grzyby przesiąkają świątecznym aromatem liści laurowych, jałowca oraz pieprzu i pachną tak, jak słynne w mojej rodzinie herbaciane śledzie ciotki Stefy.

Składniki na 4 porcje:
500 g boczniaków
olej roślinny do smażenia
1 cebula
½ szklanki oleju konopnego lub lnianego, używam tego
¼ szklanki czarnej herbaty
¼ szklanki soku z cytryny
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżeczka syropu klonowego
5 goździków
3 ziarna ziela angielskiego
3 ziarna pieprzu
3 ziarna owocu jałowca
3 liście laurowe
spora szczypta soli

Przygotowanie:
Na dnie dużej patelni rozgrzać olej. Boczniaki pokroić w nieduże kawałki wzdłuż blaszek i obsmażać z każdej strony przez 2 – 3 minuty.
W międzyczasie cebulę pokroić w cienkie półksiężyce i przelać wrzątkiem, następnie odstawić do ostudzenia.
W dużej szklance lub słoiku połączyć wszystkie pozostałe składniki.
Do dużego słoika lub plastikowego pudełka przełożyć zarówno podsmażone boczniaki, jak i sparzoną cebulę. Zalać wszystko marynatą i dokładnie wymieszać, następnie odstawić na całą noc do lodówki. Następnego dnia zjeść z chlebem na świąteczne śniadanie, przechowywać w lodówce nawet do 7 dni.

Piernik pomidorowy

Zdecydowanie największym przebojem spośród wszystkich ciast w ostatnim półroczu na blogu było ciasto pomidorowe. Ci którzy go jeszcze nie znają przecierają pewnie teraz oczy ze zdziwienia, a ci, którzy już je piekli, oblizują jedynie wargi. Dlatego z okazji nadchodzącego Bożego Narodzenia na blogu musiała pojawić się kolejna odsłona tego ciasta – tym razem jako korzenny, pomidorowy piernik!

Od razu odpowiem na pierwsze pytanie, jakie przychodzi teraz wam do głowy – nie, w tym cieście wcale nie czuć pomidorów i tak, naprawdę jest pyszne. Czego jeszcze o nim nie wiecie to, że jest niesamowicie wilgotne oraz puszyste. Ma piękny, miedziany kolor piernika. A przede wszystkim wychodzi każdemu i zawsze, oraz wprost niesamowicie wyrasta nawet niewprawionym kucharkom. A to wszystko właśnie za sprawą pomidorów, które pomagają działać sodzie oczyszczonej i sprawiają, że ciasto rośnie jak szalone. Już po chwili w piekarniku jest pękate, wysokie i wygląda, jakby chciało wydostać się z foremki. A kiedy ostygnie i postawicie je na stole, możecie słodko uśmiechać się na pytania domowników o sekret jego puszystości. Tylko od was zależy, czy go zdradzicie, bo na pewno nikt sam nie zgadnie.

Składniki na jedną keksówkę o długości 27 – 33 cm lub na dwie mniejsze keksówki::
1 szklanka krojonych pomidorów z puszki
1 banan
½ szklanki oleju roślinnego
½ szklanki cukru trzcinowego
2 szklanki mąki pszennej lub orkiszowej
1 ½ łyżki przyprawy piernikowej, najlepiej domowej
1 łyżka kakao
1 łyżeczka sody
½ łyżeczki proszki do pieczenia
½ łyżeczki soli

oraz: powidła do posmarowania i opcjonalnie roztopiona czekolada z 2 łyżkami oleju do polania

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. W wysokim naczyniu blendera zmiksować pomidory, banana, olej oraz cukier na gładką, gęstą emulsję.
W dużej misce przy pomocy trzepaczki dokładnie wymieszać suche składniki. Mokre składniki wlać do mokrych i wymieszać przy pomocy łyżki lub szpatuły na gęste ciasto. Tak przygotowane ciasto przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i piec przez 45 – 50 minut na złoty kolor.
Kiedy ciasto ostygnie przekroić na pół i posmarować powidłami śliwkowymi, a opcjonalnie wierzch polać czekoladą lub lukrem. Podawać na świąteczny stół i patrzeć na zdziwione miny domowników, gdy dowiadują się z czego piernik jest zrobiony.

Pasztet soczewicowy z żurawiną

Bazą dla wege pasztetów są na ogół warzywa strączkowe, czyli groch, fasola lub soczewica. Oprócz strączków do pasztetu z reguły dodaję podsmażoną cebulkę, czasem też z innymi warzywami takimi jak por, marchew lub pietruszka. Do tego oczywiście potrzebna jeszcze jest miarka oleju oraz najważniejsze, czyli kasza jaglana. Kasza skleja cały pasztet i nadaje mu wspaniałą, aksamitną konsystencję – wtedy nie potrzebna jest mąka ani bułka tarta, a pasztet świetnie się kroi i trzyma w całości, jednocześnie pozostając wilgotny w środku.

Poniższy pasztet to jeden z moich ulubionych, jest porządnie doprawiony cząbrem, majerankiem i lubczykiem, a jego intensywny, tradycyjny smak przełamuje słodka żurawina zapieczona w środku. Można jeść go z porcją żurawiny na wierzchu, ale jest tak dobry, że u mnie w domu najczęściej jemy go solo.

Składniki na jedną keksówkę o wymiarach około 20 x 11 cm:
2 szklanki ugotowanej brązowej lub zielonej soczewicy / około 200 g suchej soczewicy
1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej / około 100 g suchej kaszy
100 ml oleju
2 cebule
4 łyżki suszonej żurawiny
2 – 3 łyżki sosu sojowego
2 liście laurowe
2 ziarna ziela angielskiego
2 goździki
¾ łyżeczki majeranku
½ łyżeczki cząbru
¼ łyżeczki lubczyku
szczypta gałki muszkatołowej
sól i czarny pieprz
kilka łyżek oleju do smażenia

Przygotowanie:
Cebulę pokroić w kostkę, na patelni rozgrzać olej i dodać cebulę razem z liściem laurowym zielem angielskim oraz goździkami. Smażyć na niedużym ogniu do czasu, aż cebula się zeszkli, wtedy wyjąć przyprawy i wyrzucić.
Cebulę dodać do ugotowanej soczewicy razem z kaszą jaglaną, olejem, sosem sojowym, szczyptą soli i resztą przypraw. Zmiksować przy pomocy ręcznego blendera na gładką masę, spróbować i doprawić do smaku większą ilością soli, jeśli jest taka potrzeba. Dodać żurawinę i wmieszać ją łyżką w masę.
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Masę przełożyć do foremki, wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównać i piec przez 40 – 45 minut. Następnie wystudzić przez całą noc w foremce, rano wyjąć pasztet z formy i podawać.

Świąteczna sałatka orzechowa

W Święta Bożego Narodzenia orzechy przydadzą się nie tylko do makowca lub kutii. Zamiast dodawać je do ciast i deserów spróbujcie połączyć je w jednej misce z pachnącym orzechowym olejem, jarmużem oraz kaszą pęczak ugotowaną w barszczu.

Uprażone orzechy laskowe pachną najlepiej ze wszystkich orzechów – chrupiącą skórką oraz kruchym, słodkim wnętrzem. Sam zapach sprawia, że ślinianki zaczynają intensywnie pracować, a do głowy przychodzi milion pomysłów na obiad. Tak samo pachnie olej z orzechów laskowych, który najczęściej dodaję do grillowanych bakłażanów, pieczonej marchewki albo pasty z fasoli. Jednak z okazji Bożego Narodzenia przygotowałam dla was sałatkę ze wszystkimi najlepszymi, świątecznymi składnikami – kaszą ugotowaną w barszczu, jarmużem, orzechami laskowymi, pestkami granatu oraz orzechowym sosem. W końcu Święta są raz do roku i można zaszaleć!

Składniki na 4 porcje:
½ szklanki kaszy pęczak
1 szklanka soku buraczanego lub barszczyku
sól

300 g jarmużu / 6 liści
½ czerwonej cebuli
¼ szklanki orzechów laskowych, mocno uprażonych na suchej patelni

Orzechowy sos:

4 łyżki oleju z orzechów laskowych, do kupienia tutaj
1 łyżka octu balsamicznego
1 łyżka syropu klonowego
sól i czarny pieprz
oraz: garść pestek granatu do podania

Przygotowanie:
Kaszę pęczak opłukać w wodzie, następnie przełożyć do niedużego rondelka i dodać sok buraczany. Przykryć pokrywką i gotować na niedużym ogniu do czasu, aż wchłonie cały płyn.
W międzyczasie w czajniku zagotować dużą ilość gorącej wody. Z jarmużu wykroić łodygi, pokroić na mniejsze kawałki, przełożyć do miski i wsypać 1 łyżeczkę soli. Zalać gorącą wodą, odczekać 1 minutę, następnie odcedzić i błyskawicznie przelać zimną wodą – dzięki temu jarmuż zachowa zielony kolor. Na koniec osuszyć papierowym ręcznikiem i odstawić na bok.
Czerwoną cebulę pokroić w cienkie półksiężyce, orzechy posiekać na mniejsze kawałki. W szklance wymieszać wszystkie składniki sosu.
Ugotowany pęczek przełożyć do miski, połączyć z resztą przygotowanych składników i polać sosem. Na koniec obsypać pestkami granatu i podawać – dobrze smakuje zarówno na gorąco, jak i następnego dnia na zimno.

Wszystkie przepisy i zdjęcia pochodzą z bloga Jadlonomia.pl