W dzisiejszych czasach, w których coraz więcej kobiet przeciwstawia się przedmiotowemu traktowaniu i subtelnemu (bądź mniej subtelnemu) seksizmowi, wpisując w wyszukiwarkę hasło „MMA kobiet” nadal jako jeden z pierwszych wyników wyświetla się artykuł zatytułowany „Najseksowniejsze kobiety w MMA”, oraz „Kobiety walczą w bieliźnie”. Oba artykuły napisane są – oczywiście – przez mężczyzn, dlatego czas na wyjaśnienie: drodzy panowie, kobiety nie uprawiają sportu po to, by miło było wam na nas patrzeć. Kobiety uprawiają sport dla siebie. Bo chcemy być silne, samodzielnie i pewne siebie. W ubiegłym roku, pewien mężczyzna ogłosił w sieci teorię, że żadna trenująca kobieta nie jest w stanie zagrozić jakiemukolwiek mężczyźnie i zawsze z nim przegra w bezpośredniej konfrontacji. Na odpowiedź długo nie musiał czekać. Zawodniczka MMA, Tara LaRosa, podjęła się „uciszenia” internetowego trolla, zapraszając go do podjęcia walki!

Słowa tego pewnego siebie mężczyzny, Kristophera Zylinskiego, najpierw rozwścieczyły środowisko kobiecych sztuk walki, aby w rezultacie doprowadzić do zorganizowania starcia między trenującą panią z autorem odważnych teorii. Jako pierwsza chętna do walki z Zylinskim zgłosiła się Anna Dempster, ostatecznie jednak żeńską część reprezentowała Tara LaRosa – wielokrotna medalistka Mistrzostw Świata FILA w grapplingu oraz dwukrotna srebrna medalistka Mistrzostw Świata ADCC z 2005 i 2007 roku

Pierwsze starcie zaplanowano na 6 stycznia, ale w tym dniu pojawili się na miejscu policjanci i przedstawiciele Komisji Zdrowia, którzy zakazali walki. Projekt odbył się w tajemnicy, a jego rezultaty mogliśmy zobaczyć dopiero po fakcie.

Zylinski na początku ostro zaatakował, ale Tara LaRosa poczekała chwilę i zaatakowała w momencie, gdy jej przeciwnik opadał z sił. Walkę bez dwóch zdań wygrała zawodniczka MMA, a tę można zobaczyć w sieci. Kristopher Zylinski po walce oddał szacunek rywalce, która od początku była pewna swego.

Walkę można obejrzeć tutaj: