Aktualna wicemistrzyni świata w kettlebell liftingu, ze sportem i aktywnością fizyczną za pan brat od najmłodszych lat. Od siedmiu lat zawodowo związana z branżą fitness, zaczynała od tańca, ćwiczyła także skoki o tyczce. Edukuje, motywuje i…bardzo dużo wymaga od swoich podopiecznych! Poznajcie Aleksandrę Łabędź, dla której nie ma rzeczy niemożliwych.

Taniec, skok o tyczce, fitness, kettlebell lifting, CrossFit… Co jest Twoją największą sportową miłością?

Przeszłam mały fragment sportowej drogi, wszystko jeszcze przede mną. Rekreacyjnie tańczę dalej, ze skoku o tyczce zrezygnowałam w liceum, fitness traktuję jako usprawnianie i nie mam aspiracji na zawody sylwetkowe, ponieważ nie czuję rywalizacji na scenie. Kettlebell lifting i CrossFit – te dwie rzeczy kręcą mnie najbardziej, ponieważ wszystko zależy ode mnie. Rywalizuję ze sobą i czasem.


Czym jest projekt The MO?

The MO to nasze marzenie o promowaniu trwałych zmian w życiu. Razem z Michałem i pozostałymi osobami z teamu, pomagamy odzyskać sprawność, zdrowo się odżywiać i bezpiecznie trenować wszystkim którzy zwrócą się do nas o pomoc. Obecnie skupiamy się na rozwoju komfortowego miejsca do trenowania, które jest urzeczywistnieniem tego w jaki sposób wyobrażamy sobie przestrzeń do pracy. I to nie jest koniec naszych zamierzeń!

Jak się zaczęła Twoja przygoda z kettlebell?

Ciągły rozwój to podstawowy element pracy trenerskiej. Kto nie idzie do przodu ten się cofa. Tak trafiłam na kurs instruktorski do Polskiego Klubu Kettlebell prowadzony przez Kamila Jurkiewicza. Wyszłam z niego z kwadratową głową, stwierdziłam, że potrzebuję więcej czasu na naukę pracy z odważnikiem, abym mogła prowadzić podopiecznych i tak pojechałam na lekcje doszkalające u Kamila do Elbląga. Pokazał mi ciut więcej niż na kursie i tak po 3 tygodniach zadebiutowałam na zawodach w Olsztynie. Potem przyszły sukcesy na arenie międzynarodowej. Od roku mam przerwę w startach, ale szykuję się na wielki powrót.

Prowadzisz swój klub, zajęcia bodyART, deepWORK, cross, prowadzisz ludzi żywieniowo, trenujesz.. Jak znajdujesz na wszystko czas?

Dobę wszyscy mamy taką samą, każdy ma tyle samo czasu. To co mnie trzyma w ryzach to dobrze rozplanowany kalendarz i lista rzeczy „to do”, wiem co i o której mam zrobić. Nie rozpraszam się zbędnymi rzeczami, skupiam się na tym co dla mnie naprawdę ważne, dzięki temu znajduję miejsce na czas tylko dla siebie, a nawet małą drzemkę w ciągu dnia.

Jak nie ćwiczysz – co robisz?

Pracuję – na wielu płaszczyznach. Prowadzę klub, treningi indywidualne, treningi grupowe, ale na tym nie koniec, bo pracuję nad sobą i relacją z partnerem, uczę się, śledzę nowinki dietetyczne lub treningowe, szukam nowych inspiracji kulinarnych i szperam w motoryzacji.

Jak cheatmeal to…

Dawno czegoś takiego nie było, rok temu po raz ostatni. W zamierzchłej przeszłości było wszystko od świeżej bagietki z serem białym i miodem przez pizze, makarony po haagen dazs i ciastka ze Słodko/Słonego.

Masz specjalną dietę?

Tak, mam insulinooporność i PCOS, która wymaga odpowiedniego odżywiania. Cel jest taki, trzustka ma nie wyrzucać nadmiernie insuliny więc niski IG to podstawa, a reszta zależy od wyników badań, częstotliwości treningów i samopoczucia.

Ulubione fit danie?

Moje autorskie spaghetti z cukinii z krewetkami!

Masz swoją ulubioną warszawską gastro miejscówkę?

Stary Dom na Puławskiej, a w nim najlepszy tatar w mieście!

Największe sportowe/zawodowe marzenie?

Sportowego marzenia nie zdradzę. Zawodowo chciałabym otwierać kolejne miejsca z duszą, jak to na Żoliborzu, aby promować stałe zmiany w stylu życia i móc przekazywać wiedzę oraz doświadczenie wszystkim klubowiczom.

Jak motywujesz podopiecznych do treningu i prowadzenia zdrowego trybu życia?

Buduje solidne fundamenty relacji na zaufaniu. Moi podopieczni dokładnie wiedzą, co robią i po co to robią, to otwiera im umysł i ciało na nowe doznania i bodźce. Każdy trening jest owocnym spotkaniem, przez który stawiamy kolejny krok do osiągnięcia Naszego wspólnie określonego celu.

Przy jakiej muzyce najchętniej ćwiczysz?
Zależy od tego, co ćwiczę. Moja playlista na spotify przeplata Taco Hemingwaya, Snoop Dogga, DMXa, przez składanki Armina van Burren, trance po spokojnie płynące utwory oraz rock.

strona Aleksandry Łabędź: tutaj i tutaj