Człowiek petardka, skacze, tańczy, rozciąga się… A czas wolny spędza na robieniu tego, co kocha! Poznajcie Olę, która prowadzi zajęcia ze stretchingu, tańczy na rurce, trenuje kalistenikę łącząc to z 8-godzinną pracą i spędzaniem czasu ze znajomymi. Jak to robi? Co zmienił w jej życiu teledysk Pezeta? Dlaczego czasem warto zjeść frytki z lodami z maka? Przeczytajcie wywiad i czerpcie inspirację!

Jak się zaczęła twoja przygoda ze sportem?

Kiedy miałam 6 lat, na trening akrobatyki zabrała mnie moja starsza siostra. Przyglądałam się akrobacjom siedząc w rogu sali i z minuty na minutę coraz bardziej przekonywałam się, że bardzo chciałabym wykonywać szpagaty, stania na głowie, fiflaki…

Fiflaki?

Rodzaj figury akrobatycznej. Przerzut tyłem ze stania, przez stanie na rękach.

Brzmi tak, że rozbolały mnie plecy.

Cóż, nikt nie powiedział, że będzie łatwo! Na sali wyglądało to bardzo atrakcyjnie, od razu po przyjściu do domu, zaczęłam ćwiczyć akrobację na łóżku, dywanie – wszędzie gdzie się dało. Gdy tylko poszłam do szkoły podstawowej, rodzice zapisali mnie na akrobatykę. Grałam też w siatkówkę, koszykówkę, tańczyłam. Wsiąknęłam w sport! Później, zapał ten nieco się ostudził, ale miłość do sportu powróciła ze zdwojoną siłą po studiach. Poszłam na zajęcia z pole dance.

Czemu akurat pole dance?

Po pierwsze – pole dance stanowiło dla mnie połączenie dwóch pasji – tańca i akrobatyki. Po drugie – kiedyś zobaczyłam w teledysku do kawałka „Supergirl” Pezeta dziewczynę, która wspina się na znak drogowy. Pomyślałam sobie, że wygląda to świetnie i że też bym tak chciała! Oczywiście, nigdy nie wspinałam się na znak drogowy, bo mogłabym za to dostać mandat, ale rurki w salkach na zajęciach też dają radę! Gdyby nie pole dance, na wielu zajęciach nie miałabym teraz siły! Cudownie rozbudowuje barki, ręce, dodaje siły.

Równocześnie zaczęłaś trenować stretching…

Tak, bardzo polubiłam pole dance, a zajęcia z rozciągania odbywały się w tym samym klubie. Szybko okazało się, że jest mi bardzo potrzebny i naprawdę wciąga! Jak weszłam na matę, tak zostałam do teraz! Kolejnymi zajęciami, na które postanowiłam się zapisać była kalistenika. Są świetnym uzupełnieniem do moich treningów – ćwiczenia siłowe, podciągnięcia na drążkach, praca z ciężarem własnego ciała. Dobrze jest uprawiać różnego rodzaju sporty, żeby aktywować jak najwięcej mięśni do pracy!

Nie ma u ciebie miejsca na nudę, prawda?

Nie lubię się nudzić! Lubię przełamywać swoje bariery, lubię, gdy wokół mnie dużo się dzieje. W życiu trzeba próbować wielu rzeczy! To, co pozytywnie nakręca mnie na kolejne sporty to nie tylko widoczne na ciele efekty, ale także względy towarzyskie. Na treningach poznaje się bardzo wielu ludzi, którzy mają podobne zainteresowania, tryskają energią, są weseli, otwarci i roześmiani.

Co cię skłoniło do tego, żeby zostać instruktorką rozciągania?

Nakręciła mnie na to moja przyjaciółka. Zdecydowałam się zrobić kurs instruktorki, żeby zachęcić ludzi do rozciągania, zarazić pozytywną energią i dbać o każdego z uczestników. Stretching nie jest energicznym sportem, wymaga cierpliwości, włożenia sporej pracy w to, by osiągnąć zamierzony efekt, ale jest niesamowicie potrzebny. Zapobiega kontuzjom, przygotowuje ciało do treningów i relaksuje. Wycisza i wymaga skupienia.

Gdy zastygasz w jednej pozycji, musisz skupić się na sobie. Zostajesz wtedy sam na sam z własnymi myślami. Niektórym to pomaga się uspokoić i wyciszyć, inni frustrują się, bo nie są przyzwyczajeni do zgłębiania swoich emocji.

Ludzie często deprecjonują rozciąganie, omijają ten punkt w treningu, machają ręką mówiąc „i tak nie uda mi się zrobić szpagatu”. Nie każdy zrobi upragniony szpagat?

Ze szpagatem jest tak, że jednym jest łatwiej, drugim trudniej. Kluczem do sukcesu jest dobranie odpowiedniego treningu. Musimy rozgrzewać mięśnie, przygotować je do treningu. Musimy być systematyczni, ale też umieć odpoczywać. Musimy też przestać się zrażać. Nie zrobimy szpagatu w miesiąc. Wszystko wymaga pracy i czasu. Pamiętajmy jednak, że szpagat czy sznurek nie jest naszą „naturalną pozcyją” także nie rozciągajmy się dla samego szpagatu. Dołóżmy ten rodzaj aktywności do naszego planu treningowe dla zdrowia. To ono jest najważniejsze.

Żyjemy w takich czasach, w których wszystko odbywa się szybko. Często już 30-latkowie są wypaleni zawodowo, odczuwają niechęć do wszystkiego, co ich otacza. Czy sport może być rodzajem terapii? Pobudzenia do życia?

Każde hobby pomaga. Myślę, że czas wolny powinniśmy spędzać w sposób odwrotny niż w pracy. To znaczy – jeśli siedzimy przez 8 godzin za biurkiem, w czasie wolnym nie powinniśmy siedzieć przy domowym biurku i grać na komputerze. Powinniśmy wyjść, biegać, uprawiać sport, jeździć na rolkach, rozciągać się w parku.

Sporo osób traktuje sport zero jedynkowo. Jak ćwiczyć to na maxa. Jak cheatować, to na całego. Ciężko jest znaleźć balans. Jak to wygląda u ciebie?

Nie potrafię trzymać diety. Kocham czekoladę , lubię też zdrowe sałatki i soki. Nie chcę odmawiać sobie lodów z McDonald’sa – życie jest jedno. Ćwiczę, staram się jeść mądrze, ale za dużo jest pyszności na świecie! Szkoda z tego nie korzystać!

Ulubiony fastfood?

Lody z McDonald’sa z frytkami. Pycha!

Spróbujemy! Jak Ty to wszystko łączysz? Opowiadasz o pole dance, innych sportach, pracy po 8 godzin dziennie, zajęciach rozciągania…

Nie jest łatwo, ale jak się chce, to można wszystko. Mam kalendarz zawsze przy sobie, zapisuję każde umówione spotkanie, trening. Nie chce o niczym zapomnieć. Owszem, czasem znajomi narzekają, że nie zostanę z nimi dłużej na imprezie, bo następnego dnia rano muszę iść prowadzić trening. Coś za coś, zajęcia sprawiają mi ogromną przyjemność. Zawsze jednak znajduję czas dla moich przyjaciół, ludzie wokół są dla mnie bardzo ważni! Jak wyglądają twoje zajęcia?

Bardzo ważne znaczenie ma u mnie intensywna rozgrzewka. Jest kluczem do sukcesu. Rozgrzane mięśnie zachowują się jak plastelina. O wiele przyjemniej się z nimi pracuje i o wiele lepsze efekty możemy osiągnąć. Dlatego też na rozciąganie warto założyć długie leginsy, nie krótkie spodenki. I zwykłą koszulkę. W samym staniku sportowym i króciutkich szortach możemy nie uzyskać takiego efektu, gdyż ciało nie jest odpowiednio dogrzane. Po takiej rozgrzewce skupiamy się na wyciszeniu się, powolnym rozciąganiu.

Jak wyglądają twoje sportowe plany na przyszłość?

To póki co tajemnica. Mam kilka dużych pomysłów, które mam zamiar zrealizować. Może spotkamy się na sali na innych treningach niż rozciąganie! Jakie dałabyś rady dziewczynom, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem?

Wyłączyć wewnętrznego krytyka! Nie porównujmy się do nikogo, nie narzucajmy sobie zbyt szybkiego tempa. Dajmy sobie czas! Fajnie jest pójść na pierwszy trening z koleżanką – warto mieć przy sobie bratnią duszę, która dodatkowo motywuje. Cieszmy się z małych sukcesów!

Instagram Oli – tutaj