Sport i sztuka mają ze sobą wiele wspólnego. Najlepszym tego przykładem są niezwykłe, minimalistyczne i dynamiczne zdjęcia pasjonatki sportu i fotografii sportowej – Katarzyny Milewskiej. Porozmawialiśmy z nią o technice, miłości do pole dance i inspiracjach. Przy okazji dowiedzieliśmy się, gdzie zjeść najlepszą pizzę!

Co było w twoim życiu pierwsze – sport, czy fotografia?

Ciężko powiedzieć! W mojej rodzinie uprawianie sportu było bardzo naturalną sytuacją, a robiena zdjęć uczył mnie tata, możemy więc uznać, że sport i fotografia pojawiły się w moim życiu dość równolegle.

Dlaczego wybrałaś akurat fotografię sportową?

To zarówno przypadek, jak i świadomy wybór. Na studiach pracowałam w szkole Pole Dance – OH LALA. Tam zaczęłam robić swoje pierwsze zdjęcia „na poważnie”. Zaczęłam dostawać coraz więcej propozycji współpracy, postanowiłam odejść z dotychczasowej pracy i szukać czegoś innego. Wtedy jeszcze nie wierzyłam w to, że dam radę utrzymać się z robienia zdjęć. O tym, jak bardzo się myliłam, przekonałam się praktycznie od razu. Inna praca nie była już potrzebna. Zaczęłam robić swoje sportowe portfolio bo w tym temacie czułam się najlepiej. Dzisiaj mogę powiedzieć, że to była dobra decyzja.

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie do tej pory?

Doszłam do takiego momentu w swoim życiu, w którym mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Może to brzmi banalnie, ale ja naprawdę lubię to, co robię. Moja praca pozwala mi na realizowanie innych pasji. Czuję się dobrze sama ze sobą, cieszę się tym, co mam i dalej się rozwijam.

Z jakiego zdjęcia lub sesji zdjęciowej jesteś najbardziej dumna?

Z każdego! Traktuję swoje zdjęcia jako małe cegiełki z których powstaje coś większego. Na pewno pewnego rodzaju przełomem była dla mnie sesja dla firmy Arla Protein – zrozumiałam, że stać mnie na dużo więcej, niż przypuszczałam, że mogę robić duże kampanie. Zrozumiałam, że po prostu daję radę!

Jaką dyscyplinę sportową lubisz fotografować najbardziej?

Chyba nie mam swojej ulubionej, każda ma w sobie coś, co lubię. Gdybym miała wymienić pięć, to byłoby to: bieganie, crossfit, poledance, balet (przymknijmy oko na określenie „dyscyplina sportowa”) oraz akrobatyka.

Pamiętasz jakąś sytuację, w której sprzęt nie zadziałał, modelka nie przyjechała, bądź zdarzyło się coś innego, przez co musiałaś improwizować?

Na szczęście nie miałam jeszcze takiej sytuacji i mam nadzieję, że długo nie będę miała. Raz zdarzyło się, że na sesję nie przyjechała jedna z trzech dziewczyn, ale nie był to większy problem bo miałam jeszcze dwie!

Czym charakteryzuje się dobre zdjęcie sportowe?

Myślę, że to zależy od odbiorcy i jego oceny. Każdy ma swój gust. Ja lubię jak na zdjęciu jest ruch, są mięśnie i pięknie wyeksponowane ciało. Każdy sport jest wymagający, staram się na swoich zdjęciach pokazywać coś więcej, niż tylko ćwiczenie, czy pozycję. Opowiedzieć jakaś historię, pokazać piękno sportu.

Gdy nie fotografujesz…

Obrabiam zdjęcia! Jeżdżę na rowerze, podróżuję, spotykam się ze znajomymi, spędzam czas z rodziną, czytam, szukam inspiracji, oglądam filmy o fotografii, o podróżach i o rowerach!


Jak wygląda typowy dzień Katarzyny Milewskiej?

Staram się wstać około siódmej. Jem, ogarniam się, jeżeli mam zdjęcia to jadę na zdjęcia, jeżeli ich nie mam, to pracuję przy komputerze. Po pracy trening, po treningu znajomi albo dom. Staram się żyć według tego standardowego rytmu dnia i pracy, a to nie jest łatwe, kiedy jest się freelancerem.

Jak to, że sama uprawiasz sport, pomaga w zrobieniu dobrego zdjęcia sportowcom?

Skończyłam AWF, sama jestem z wykształcenia instruktorem fitness, bardzo mi to pomaga – znam technikę ćwiczeń, wiem co i jak powinno wyglądać. Czuję ruch, wiem kiedy nacisnąć spust migawki. Oczywiście, nie wiem jakby to było, gdybym sama nie uprawiała sportu, ale mogę śmiało powiedzieć, że daje mi to większą pewność i przyśpiesza pracę.

Jakie są twoje fotograficzne plany, marzenia? Jest ktoś, z kim chciałabyś współpracować?

Chciałabym po prostu dalej się rozwijać. Nie mam żadnych sprecyzowanych marzeń, jestem raczej osobą, która żyje z dnia na dzień (tutaj moje przyjaciółki by się zaśmiały, że zawsze wszystko mam zaplanowane), swojej kariery nie planuję.

Krótka piłka

ulubione miejsce na wyciszenie: wanna
ulubiony posiłek: pizza z katowickiej restauracji Len Arte
inspiracja fotograficzna: ciężko mi wskazać jedną osobę
książka(lub film), do której często wracam: Władca Pierścieni – obejrzałam całą serię już milion razy
sportowiec, którego podziwiam: każdy sportowiec
sport, który mnie fascynuje: triathlon i ultramaratony, zawsze jestem pod wrażeniem
płyta, przy której lubię ćwiczyć: moja playlista na spotify