„Lekarze go nienawidzą!”, „Schudł 6 kilo w dwa dni!” „Mniejsza o 2 rozmiary w dwadzieścia minut!”, „Specjalna promocja na śluz ślimaka tylko dziś! Oszczędzasz 299 zł!” Każda z nas napotkała się na tego typu reklamę, prawda? Agresywne, atakujące z każdej możliwej strony, wyskakujące z telewizora, z ekranu komputera i telefonu z rzeczywistością mają wspólnego tyle, co nic.
Mimo całkowicie nierealnych obietnic i absurdalnych danych przywoływanych przez słynnych „amerykańskich naukowców”, których nikt nigdy nie widział na oczy, przyciągają jednak klientów każdego dnia.

Pijmy wodę po gotowaniu parówek!

Jeśli kilkanaście lat temu podczas kolonii lub obozu wpadłyście na cudowny pomysł, by ugotować parówki w czajniku, zapewne pamiętacie okropny posmak herbaty, przygotowywanej w tym samym naczyniu dzień później. Już na samo wspomnienie skrzywiła wam się twarz? Wyobraźcie sobie, że pewien mężczyzna przekonał setki ludzi do tego, by wypili wodę z garnka po gotowaniu parówek. Tak, dobrowolnie. Tak, płacąc za tę wątpliwą przyjemność. I to nie byle jakie pieniądze.

Podczas festiwalu Car Free Day w Vancouver w Kanadzie Douglas Bevans na swoim stoisku sprzedawał wodę po gotowaniu parówek. Woda ta została, oczywiście, opakowana w specjalne, designerskie butelki, do których dołączone były etykiety informujące o tym, czym jest sprzedawany produkt. Douglas tłumaczył, że proteiny znajdujące się w Hot Dog Water idealnie uzupełniają witaminy i minerały w organizmie, idealnie nawadniając całe ciało. Przekonywał także, że produkt jest rekomendowany przez specjalistów m.in. dr Cynthię Dringus, nagrodzoną Noblem dietetyk, która miała rzekomo stwierdzić, że „woda po parówkach to nowa woda kokosowa”.

Brzmi absurdalnie? Cóż, Douglas w ciągu kilku godzin sprzedał ponad 60 litrów swojej wody. Czy to dlatego, że była tania? Nic z tych rzeczy. Buteleczka tej ambrozji kosztowała 38 dolarów.

Oszustwo, czy akcja w szlachetnym celu?

Co znajdowało się na dołączonej etykiecie? Drobnym druczkiem Douglas napisał o tym, że cała akcja jest jedynie performancem mającym na celu uświadomienie wszystkim tego, że warto krytycznie spojrzeć na kupowane przez nas produkty i przy ich wyborze kierować się zdrowym rozsądkiem. Naszą pogoń za nowościami, trendami i chęcią zdrowego odżywiania często próbują wykorzystać sprytni marketingowcy, którzy produkt opakowują w piękne słowa, badania nieistniejących naukowców, nalepiają cudowną nalepkę i czekają, aż „cudowne” produkty sprzedadzą się z półek w jak najkrótszym czasie.

Wiele osób dba o swoje zdrowie i chce się odżywiać jak najlepiej, co chętnie wykorzystują marketingowcy. W wielu przypadkach wciskają klientom drogie produkty o rzekomo wyjątkowych właściwościach, chociaż tak naprawdę nie ma żadnych dowodów na ich cudowne działania. Byłem wielce zaskoczony, że aż tyle osób chciało kupić tę wodę

– tłumaczył mężczyzna. Warto dodać, że zysk ze sprzedaży wody po parówkach Douglas przeznaczył na cele charytatywne.

 

Zdjęcia: William Jans, źródła: independent.com, noizz.pl