Każdy może przygotować w domu wspaniałe danie z najwyższej jakości wołowiny i perfekcyjnie dobranym do tego winem, jednak czy nie większą sztuką jest przygotowanie pysznego i zdrowego dania z resztek? Przyznamy, że największe pokłady kreatywności odkrywamy w sobie wtedy, gdy trzeba przygotować obiad z tak zwanego „przeglądu lodówki”. Omlety, zapiekanki, makaronowe wariacje na temat nadwiędłych warzyw… Wszystko smakuje nam wtedy o wiele bardziej, bo jemy ze świadomością, że nie zmarnowaliśmy jedzenia i nie obciążyliśmy zbytnio portfela! Poznajcie listę najdziwniejszych produktów w kuchni, które…też nadają się do jedzenia!

Jadalne fusy z kawy!

Nie wyrzucaj zużytych fusów do kawy – spróbuj je zjeść. W Amass, kopenhaskiej restauracji, mokre fusy są suszone przez noc, zamieniane na drobny proszek i mieszane ze zmielonymi płatkami owsianymi. Następnie, kucharze gotują mieszankę z resztą kawy z poprzedniego wieczoru, dodają cukier i masło, a mieszanina jest rozłożona cienko na nieprzywierającej powierzchni. Co potem? Tnie się taką substancję na czipsy i wkłada do piekarnika. Pyszne czipsy podawane są z musem z czekolady i świeżo zaparzoną kawą. Podobno smakują pysznie!

Głowy ryb i…bycze jądra na talerzu

W Polsce trend na podroby nie przyjął się aż tak dobrze, jak spodziewali się właściciele nowych lokali, które przed latem 2017 roku powstawały jak grzyby po deszczu. Miastem, w którym tego typu przysmaki są bardzo popularne jest Kopenhaga. W menu restauracji Bror znajdziemy części, zazwyczaj przeznaczone do wyrzucenia – mózgi jagniąt, główki ryb i jądra byka, ale jeden składnik wymagał długiego czasu, aby szefowie kuchni mogli go udoskonalić i sprawić, że nadawałby się on do jedzenia. „Jądra i łby ryb były smaczne, ale przygotowywanie byczego penisa wymagało trochę pracy”, mówi współwłaściciel Sam Nutter. Po prawie dwuletnich eksperymentach kuchennych, Nutter i współwłaściciel Victor Wagman opracowali przepis na chrupiącego byka penisa: ubijają go, gotują, zdejmują skórę, toczą w folię spożywczą, zamrażają pokroić w cienkie krążki, wysuszyć i wrzucić do frytownicy. Aż nas przeszły ciarki! Właściciele i wielu gości restauracji przekonują, że rezultat jest podobny do smażonych skórek wieprzowych: równie smakowity i smaczniejszy, ale z nieco delikatniejszym chrupnięciem.

Pokrzywa, krew i rokitnik zwyczajny

89453291 – organic sea-buckthorn in wood basket, food closeup

W Silo w Brighton, pierwszej w Wielkiej Brytanii restauracji o generowaniu zerowej ilości odpadów, marnotrawstwo to nie tylko część, ale raczej motto lokalu. „To daje nam iskrę do działania” – mówi Douglas McMaster, założyciel i szef Silo. Tutaj używają innego produktu ubocznego powstałego po parzeniu kawy – mleka na parze – do produkcji sera. Zbierają małe ilości mleka, które pozostają w dzbanach po parze – zarówno z własnej restauracji, jak i z innych lokalnych kawiarni. Powstaje tu do czterech litrów mleka dziennie, które kucharze mieszają z sokiem z cytryny i podgrzewają – przygotowując do produkcji sera. Brzmi dosyć…dziwnie, prawda?
Restauracja ta jest naprawdę jedyna w swoim rodzaju – produkty, na których opierają swoje menu to niewykorzystywane zazwyczaj zasoby Ziemi. Wodorosty, krew, skóra zwierzęca, rokitnik zwyczajny i pokrzywa… Spróbowalibyśmy, a wy?