Kwasy tłuszczowe są podstawowymi elementami wszystkich komórek i odgrywają znaczącą rolę jako generatory energii, a jednocześnie składniki struktury komórkowej. Ich rola w aktywizowaniu funkcji organizmu nie jest jednak tak duża jak to mogłoby się wydawać. Magazynowanie nadmiaru energii zgromadzonej jako tłuszcz w tkance tłuszczowej jest następstwem ewolucyjnych zmian mających kiedyś na celu zapewnienie sobie ochrony przed głodem.

Dziś, w świecie pełnym żywności, sytuacja zmieniła się. Kwasy tłuszczowe mogą być użyte tylko jako źródło energii do wspierania pewnych funkcji w obrębie komórek. Natomiast od czasu pierwszego wyizolowania insuliny i odkrycia jej funkcji naukowcy nieustannie dążą do rozpoznania związku między nagromadzeniem przez organizm tłuszczu, ograniczeniem działania insuliny oraz wzrostem ryzyka cukrzycy.

Innymi słowy, zaistniała konieczność uzasadnienia, jaki wpływ wywiera spożywanie kwasów tłuszczowych na powstawanie oporności insulinowej w mięśniach.

             

Insulina jako lek ratujący zdrowie i nie tylko   

Insulina została odkryta 92 lata temu przez kanadyjskiego naukowca, Frederica Bantinga. Uczony dostał za to Nagrodę Nobla. W roku 1955 szczegółowy skład insuliny ustalił Frederic Sanger (kolejny laureat Nobla), a w roku 1963 udało się dokonać syntezy chemicznej insuliny.

Od samego początku stosowano insulinę wobec chorych, zresztą z powodzeniem, ale dopiero w roku 1982 zaczęto produkować ją przemysłowo na wielką skalę dla ludzi chorujących na cukrzycę.

Jeszcze później lek ten zaczął być stosowany przez niektórych sportowców jako środek dopingujący, co czasami ma swoje dramatyczne konsekwencje, ponieważ zdarzają się sytuacje, w których organizm poddany działaniu insuliny syntetycznej zaprzestaje produkcji tego hormonu, a wtedy ryzykant dobija do szeregu cukrzyków niejako na własne życzenie.

        

Nieakceptowane źródło energii

Insulina to hormon wydzielany przez trzustkę. Wpływa na przemianę węglowodanów, tłuszczów i białek, ale najbardziej kojarzy się z właściwością obniżania poziomu glukozy we krwi.

Jak to się dzieje? Zwróćmy uwagę na trzypoziomowe działanie tego hormonu:

  • nasilenie spalania glukozy w tkankach obwodowych
  • pobudzenie syntezy glikogenu (z glukozy) w wątrobie i mięśniach
  • zwiększenie syntezy tłuszczów z węglowodanów.

Dzięki insulinie węglowodany zostają wykorzystane jako główne źródło energii. Przy niedoborze insuliny (konkretnie: w cukrzycy) energia jest pobierana w większym stopniu ze spalania tłuszczów. Pozornie jest to korzystne, bo marzeniem każdego sportowca jest wykorzystanie tłuszczu jako źródła energii, a przy okazji pozbycie się nadmiaru tkanki tłuszczowej, ale – nie jest to takie proste.

Otóż w trakcie rozkładu tłuszczu powstaje produkt o nazwie octan (inaczej: acetylo-koenzym A). Tego octanu wytwarza się tak dużo, że organizm czuje się zablokowany nim, chciałby go jak najszybciej spalić, a nie potrafi..

W rezultacie pobieranie energii z takiego źródła narusza równowagę między szybkością  nagromadzenia się octanu a szybkością jego spalania. Po prostu zanim jakaś część octanu ulegnie spaleniu, w międzyczasie nawarstwiają się kolejne części. W procesie przemiany materii nie można odłożyć niczego „na bok” – nadmiar musi zostać zagospodarowany. Kłopot w tym, że nadmiar octanu zostaje zużyty do syntezy cholesterolu i tak rodzi się podstawowy defekt metaboliczny cukrzycy.

                    

Szkody z karmienia „pełnotłustego”

Na podstawie wielu badań ustalono, że mechanizm oporności na insulinę w mięśniach wynika ze stosowania diety wysokotłuszczowej. Nadmierna dieta energetyczna złożona z tłuszczów i węglowodanów w ciągu kilku tygodni sprawia, że zwiększa się masa tkanki tłuszczowej, co z kolei wyzwala szkodliwy wpływ działania insuliny na całe ciało.

Na przykład u myszy karmienie „pełnotłuste” upośledza tolerancję glukozy już po kilku dniach, a po 2 – 3 tygodniach dochodzi do znacznej oporności na insulinę w mięśniach. Taki stan wiąże się z nadmierną kumulacją tłuszczów prostych – lipidów (LDL i trójglicerydy), co akurat nie zdarza się przy diecie niskokalorycznej, w wyniku której następuje poprawa wrażliwości na insulinę.

               

Reaktywność włókien mięśniowych

Ciekawie wyglądają wyniki badań na wrażliwość i oporność pod kątem rodzaju włókien mięśniowych. Chociaż muskulatura była rozpatrywana jako całość, to jednak okazało się, że włókna szybkokurczliwe reagują w tym kontekście inaczej niż wolnokurczliwe. I tak udało się ustalić, że włókna wolnokurczliwe są bardziej wrażliwe na insulinę, mają większą zdolność utleniania glukozy i kwasów tłuszczowych. Tymczasem włókna szybkokurczliwe (białe) zawierają mniej mitochondriów i są traktowane przez naukowców jako mające mniejszą wrażliwość na insulinę, a także mniejszą zdolność utleniania kwasów tłuszczowych.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że nie wszyscy badacze podzielają pogląd o większej wrażliwości włókien czerwonych na insulinę. Według innych, najnowszych badań to włókna białe mają większy wpływ na równowagę glukozową i na zdrowe działanie insuliny w organizmie.

Komu wierzyć?

            

Ryzykowna nadwaga

Pogląd pierwszy sprawdza się w praktyce o tyle, że liczba osób z nadwagą jednak przeważa wśród pacjentów cierpiących na cukrzycę, podczas gdy osoby szczupłe mogą liczyć na lepszą przemianę materii, a tym samym na lepszą wrażliwość insulinową. Na tle rozważań o regułach przemiany materii przypuszcza się, że faktycznie lekkoatleci biegający na średnie i długie dystanse, obdarzeni przez naturę przewagą włókien wolnokurczliwych, pozostają poza strefą zagrożenia opornością na insulinę.

Bardziej natomiast narażeni są kulturyści, którzy „robią masę” pozostając w fazie znacznej nadwagi przez dość długi okres czasu. Podany wyżej przykład z myszami nie został wprawdzie jeszcze zweryfikowany na ludziach (i raczej długo nie będzie), ale powinien dawać do myślenia. Pamiętajmy, że cukrzyca rozwija się nie od razu, ale w ciągu kilkunastu lat i dlatego fundowanie sobie otyłości brzusznej w ramach „robienia masy” na pewno nie jest bezpiecznym zabiegiem.

 

Mechanizm działania

Produkcja insuliny w trzustce dokonuje się jako reakcja na wzrost poziomu glukozy we krwi, do czego dochodzi po posiłku. Insulina dostaje się wtedy do krążącej krwi, a następnie do receptorów komórek mięśniowych, wątrobowych i tłuszczowych. Tam pełni ona funkcję inspektora kontrolującego wykorzystywanie glukozy jako źródła energii.

Jeżeli z jakichś powodów receptory nie reagują na insulinę, traktując ją tak jakby jej nie było, dochodzi do stanu chorobowego określanego pojęciem oporności insulinowej. Rezultat jest taki, że we krwi znajduje się pełno glukozy, a w komórkach jej nie ma, bo glukoza nie ma tam dostępu.

Komórki chorego organizmu nie przyjmują odpowiedniej ilości glukozy z krwi, a w konsekwencji nie wykorzystują jej jako źródła energii. Tymczasem niewykorzystana glukoza zwiększa swój poziom, a organizm, próbując ratować sytuację, zmusza trzustkę do zwiększania produkcji insuliny, aby wreszcie pod jej naporem receptory komórkowe zaczęły reagować prawidłowo. Niestety, nie reagują. Dlaczego?

         

Zagrożenia organiczne

Najprostszymi przyczynami jest otyłość brzuszna, brak aktywności fizycznej, niedobór witaminy D i niewłaściwa dieta, w skład której wchodzi znaczna ilość węglowodanów prostych, fruktozy i tłuszczów trans służących jako konserwant w coraz większej liczbie gotowych produktów spożywczych.

Zagrożone są głównie osoby mające nadwagę z racji „opony” na brzuchu, a także osoby z nadciśnieniem, mające wysoki poziom trójglicerydów i frakcji LDL a niski poziom HDL.

W kręgu zagrożeń są też osoby mające zakwaszony organizm oraz infekcje układu moczowego.

Oporność na insulinę jest jednym z czynników rozwoju cukrzycy typu II oraz miażdżycy, czyli zmian zwyrodnieniowych w tętnicach.

       

Środki ochronne

Na szczęście regularny wysiłek fizyczny sprawia, że wychwytywanie glukozy z krwi przez komórki mięśniowe zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę, ponieważ dochodzi wtedy do zwiększenia wrażliwości na insulinę.

Ponadto im większa jest tkanka mięśniowa, tym mniejsze jest ryzyko doznania oporności insulinowej, ponieważ mięśnie są bardzo podatne na działanie insuliny. Wrażliwość na insulinę zwiększa się, gdy człowiek poddaje swój organizm treningowi siłowemu.

Drugim czynnikiem zwiększającym tę wrażliwość jest chrom, który transportuje insulinę i glukozę do wnętrza komórki. Mineralne uzupełnienie tego procesu stanowi cynk i selen – mikroelementy usprawniające proces spalania tłuszczu.                 

 

Rola witaminy

Istotny jest również wpływ witaminy C. Potrzebują jej komórki systemu odpornościowego – fagocyty, aby pochłaniać agresywne czynniki wywołujące infekcję.

W tym miejscu trzeba dopowiedzieć, że jeżeli dochodzi do wzrostu insuliny we krwi, to ilość receptorów przestaje być wystarczająca, a wtedy powstaje stan hiperinsulinemii, czyli nadmiaru niezagospodarowanej insuliny. Im większa hiperinsulinemia, tym większy jest niedobór witaminy C, co z kolei powoduje osłabienie układu odpornościowego.

Krótko mówiąc, w takiej sytuacji uzupełnianie diety tą witaminą jest absolutnie konieczne!

 

Magnez na ratunek

To jeszcze nie wszystkie potrzeby człowieka doświadczonego opornością insulinową. Konieczny jest również magnez, który generuje energię. Gdy zostanie wydalony, a tak się dzieje podczas wzrostu poziomu insuliny, spada ilość wytwarzanej energii. Brak energii skutkuje zwiększeniem się oporności insulinowej i – koło się zamyka. Jednocześnie naczynia krwionośne ulegają zwężeniu, na skutek czego glukoza i insulina nie mogą dostać się do komórek.

I ostatnie zagrożenie: Nadmiar insuliny we krwi ogranicza proces syntezy tlenku azotu we krwi. Jak wiadomo, jest to czynnik odpowiedzialny za rozszerzanie się naczyń krwionośnych, co z kolei wpływa na normalizację ciśnienia tętniczego. Jeżeli tlenku azotu brakuje, naczynia nie mogą się rozszerzyć, a wtedy dochodzi do nadciśnienia.