Wyobraźcie sobie, że idziecie do lasu i napotkanemu tam rysiowi rozpisujecie dietę. Masz jeść tak, tyle tego, tyle tamtego, o tej godzinie białko, o tej godzinie węglowodany. Nie ma to sensu? No właśnie. Ryś nie stosuje przecież żadnej diety, po prostu tego nie potrzebuje – polega na swoim instynkcie. Dla nas, ludzi żywiących się praktycznie tylko produktami przetworzonymi, dieta instyntkowna brzmi zupełnie kosmicznie.

Dlaczego tak się dzieje? Bo dziś kierujemy się praktycznie tylko smakiem potraw. Co to oznacza? Z jednej strony, to niedożywienie bioaktywnością, a z drugiej przekarmienie energią i białkiem. Skutek jest najczęściej widoczny w postaci nadwagi, otyłości, cukrzycy, osteoporozy, zakwaszenia organizmu, wielu innych chorób, w tym wszystkich tzw. cywilizacyjnych i przewlekłych. Jest to wynik sfałszowania naturalnych smaków produktów wzmacniaczami smaku, solą, cukrem, przetwarzaniem itd.

Jak obudzić instynkt?

Po pierwsze – instynkt obudzimy tylko wtedy, gdy będziemy jeść produkty naturalne. Po drugie – jemy to, na co w danej chwili mamy ochotę i tylko wtedy, gdy czujemy głód. Spożywamy posiłek w spokoju, bez pośpiechu, wsłuchując się w potrzeby swojego ciała. Jest pyszne, ale już jesteśmy najedzeni? Zostawmy jedzenie na talerzu – przecież możemy je dokończyć później!
Nie dekorujemy potraw – to może zmylić nasz instynkt i oszukać zmysły. Na talerzu musi być prosto i przejrzyście! Każdy produkt należy spożywać osobno. Jeżeli sporządzasz surówkę, to najlepiej zrobić ją z jednego warzywa. Wielowarzywne oraz wieloowocowe są praktycznie wykluczone.

Nie macie postanowień? Namawiamy więc, by w 2018 roku w końcu wsłuchać się w swoje ciało. Wasz organizm na pewno wam za to podziękuje!

źródło: bonavita.pl, dieta-sportowca.pl